Oglądając film Duff, który miał być dzisiejszą gwiazdą postu Filmowa Niedziela nasunęło mi się trochę myśli. Więc postu stricte na temat filmu nie będzie. Jest to film dla nastolatek, coś w stylu Wild Child, Mean Girls czy Easy A. Bardziej moją uwagę przykuło coś innego, co przewija się w filmie.

#W niedzielę przy kawie na temat nękania w szkołach wczoraj i dziś

Nie wiem czy w filmie Duff sytuacja prześladowania jest wyolbrzymiona. Jest to któryś już film, gdzie nastolatki są ośmieszane, szykanowane. 
Kiedy ja chodziłam do szkoły (mam tu na myśli gimnazjum), dużo słyszało się o koceniu. Znęcano się nad nowymi pisząc im markerem po twarzy, każąc odmierzać płytki główką zapałki, rozsypywało się zapałki na podłodze i kazano nowym je zbierać i układać w pudełkach. To tylko kilka przykładów. Na całe szczęście nie słyszałam, żeby komukolwiek w mojej szkole wsadzano głowę do toalety, ale w mediach dużo mówiło się i o takich sytuacjach. Ośmieszano nowych w każdy możliwy sposób. Owszem, można było iść do nauczyciela i się poskarżyć. Ale jak to u nastolatków - byli zastraszani przez starszych kolegów. Przyjmowało się zasadę, że trzeba to przetrwać i w końcu dadzą sobie spokój. Jeżeli do końca roku nie przestaną, to za rok przyjdą nowi pierwszoroczni i prześladowcy zmienią ofiary. I tak to funkcjonowało. Nie mogę powiedzieć, że było to dobre. Ale chyba było to lepsze, niż to co się dzieje w szkołach teraz.

Kiedy znęcali się nad Tobą w szkole 10 lat temu wiedziałeś o tym Ty, wiedzieli Ci, którzy się nad Tobą znęcali i ewentualnie ludzie, którzy gdzieś tam się od kogoś o tym dowiedzieli, ale nie mieli szans tego zobaczyć na własne oczy. W końcu uwłaczające Twojej osobie sytuacje odchodziły w zapomnienie (przynajmniej jeśli chodzi o innych i wytykanie palcami, Ty o tym nigdy nie zapomniałeś). Ewentualnie mogłeś się jakoś zemścić na prześladowcach po cichu rozpowiadając plotki. Albo podrzucić coś do jego szafki i czekać pod drzwiami na reakcję. A teraz?

No właśnie, teraz. Teraz żyjemy w dobie telefonów komórkowych. Może nie każdego stać na najnowszego iPhone’a z super kamerą, ale na pewno każdy ma aparat w telefonie, który kręci jakieś tam filmy. Internet jest wszechobecny. No, może nie wszechobecny, ale w każdej szkole jest teraz hotspot. A jeśli nie, to kolega z lepszym telefonem i pakietem Internetu może to załatwić. Teraz tak zwane kocenie przeszło na zupełnie nowy poziom. Teraz, można kazać koledze mierzyć płytki za pomocą główki zapałki i cały świat się o tym dowie. To już przestała być sprawa między znęcającym się i osobą, nad którą się znęca. Teraz całe miasto się o tym dowie. A jak filmik będzie dobry, to może i pół świata. Dziecko staje się pośmiewiskiem. Dosłownie wszędzie. Jest wytykane palcami na ulicach. Kręcą filmy żartów, które komuś zrobili, kręcą filmy w niezręcznych dla drugiej osoby sytuacjach, potrafią nawet kogoś nakręcić i podłożyć komputerowy głos (albo z innego filmu). Śmieją się z ludzi zbyt chudych, zbyt grubych, ludzi, którzy mają swój niepowtarzalny styl, ludzi, którzy są biedni i nie stać ich na markowe ubrania, ludzi o oryginalnej urodzie. Z każdego. W Anglii zdarzają się nawet przypadki, że prześladuje się dzieci, bo pochodzą z innego kraju (w Anglii! W kraju, w którym rzekomo ludzie są bardziej tolerancyjni, niż w Polsce). Internet daje różne możliwości. I niestety dzieci postanowiły go również używać do znęcania się nad innymi dziećmi. Chyba najbardziej martwi mnie to, że nauczyciele i rodzice są w tym momencie jeszcze bardziej bezsilni, niż 10 lat temu. 10 lat temu jeszcze była możliwość zastraszenia prześladowców - „moja mama powiedziała, że porozmawia sobie z twoją mamą”. Ale co teraz „moja i twoja mama” mogą zrobić? Zabiorą telefon? Wyłączą pakiet Internetu? Film i tak już krąży po sieci. Już i tak sto osób go widziało. Może jego mama zmusi go do usunięcia go z portalu, ale kto wie gdzie jeszcze ten nieszczęsny film jest?

Nie jestem matką i nie jestem w stanie sobie wyobrazić co matka może przeżywać w takiej sytuacji. W sytuacji, kiedy nie może pomóc dziecku. Moja koleżanka, która uważam byłaby świetną matką, powiedziała mi jakiś czas temu, że bardzo chciałaby mieć dziecko, ale boi się, że musiałaby je wychowywać w tych czasach. Czy ktoś się temu dziwi? Pomijam inne sprawy, o których rozmawiałyśmy, i które pewnie kiedyś poruszę. Ale sam fakt, że niektóre kobiety boją się posłać swoje dziecko do szkoły ze względu na prześladowców jest chyba wystarczająco przerażający. Gdzieś słyszałam, że nawet w szkołach podstawowych dochodzi już do różnych nieprzyjemnych sytuacji.

Nie wiem na ile ten problem jest wyolbrzymiony w filmie Duff (możliwe, że ja też trochę go wyolbrzymiam), i nie wiem na ile przekłada się to w tym momencie na polskie szkoły. Prawdopodobnie, jeżeli w Stanach tak to wygląda, to niebawem będzie tak to wyglądać też w Polsce. I to mnie przeraża.





  • Udostępnij:

Podobne Posty

0 komentarze