Czy Sesyjny Poradnik pomaga zdać sesję? + Moja studencka organizacja


Kto z Was jest studentem i zawsze zdawał sesję w pierwszym terminie niech rzuci kamieniem. Sesja to dla większości studentów czas stresu i nieustającej frustracji. U mnie chyba największą frustrację wywołuje ten komunikat:

który wyświetla się kiedy próbuję próbuję sprawdzić własne oceny na własnym koncie na Wirtualnej Uczelni. Samo szczęście, prawda? 
Na szczęście mamy w Internetach bardzo zdolnych ludzi, którzy w świetny sposób potrafią przekazać maksimum wiedzy w skondensowany sposób i nauczyć nas radzić sobie z całą tą frustracją i stresem. A skoro mówię o studentach, to chyba dla wszystkich oczywiste jest kim jest ten wielki człowiek. 

Nieco ponad rok temu nasza zdolna Ania Kania wypuściła po raz pierwszy do sprzedaży Sesyjny Poradnik. Byłam wtedy na pierwszym semestrze studiów drugiego stopnia i "przygotowywałam się" do pierwszej sesji na Uniwersytecie Ekonomicznym. Bloga Ani obserwowałam już od dłuższego czasu, zaczęłam bodajże podczas pierwszego Wyzwania Językowego, kiedy nie byłam już, i jeszcze studentem. 
Powiem szczerze, że trochę czasu zajęło mi, zanim kupiłam ebooka, bo myślałam, że przecież cała potrzebna wiedza jest na jej blogu. No i pewnego dnia Ania zapowiedziała live'a na YouTubie, podczas którego miała mówić o zawartości Poradnika. Pomyślałam - okej, obejrzę, może mnie namówi. I dobrze zrobiłam! Następnego dnia siedząc na obowiązkowym wykładzie z BHP przeglądałam już Sesyjny Poradnik i mówiłam koleżankom - dziewczyny, musicie to zobaczyć!


Pierwsza sesja nie poszła po mojej myśli, ale tylko i wyłącznie z jednego oczywistego powodu. Sam zakup Sesyjnego Poradnika nie powoduje, że oceny będą lepsze. Patrząc na moją, teraz mogę powiedzieć, żałosną średnią postanowiłam, że porady z Poradnika wprowadzam od początku semestru. Bywało różnie, jak to zwykle jest z postanowieniami. Naukę do sesji zaczęłam już na początku maja, kończąc projekty i prezentacje na ćwiczenia, starając się zrobić tak, żeby w sesji skupić się tylko na egzaminach. Wiadomo, nie zawsze jest tak, że samo dobre przygotowanie wystarczy. W moim wypadku bardzo dużo zależy od tego, jak w danym momencie radzę sobie ze stresem, a w przypadku jednego przedmiotu ze stresem nie radziłam sobie kompletnie. Dlatego miałam jedną poprawkę we wrześniu. Co w porównaniu do poprzedniej sesji i poprzednich studiów było ogromnym osiągnięciem. Mimo tej jednej poprawki semestr skończyłam ze średnią 4.04.

W tym semestrze po raz kolejny zabrałam się do pracy z odpowiednim wyprzedzeniem. Przejrzałam Sesyjny Poradnik, przygotowałam segregator i zabrałam się do pracy od samego początku. Bardzo duży wpływ na dobre przygotowanie miało Wyzwanie Systematycznej Nauki. Uwierzcie mi, jak zaczniecie przez 30 dni uczyć się systematycznie, to później ciężko sobie odpuścić. W ten sposób powolutku zbierałam materiały, przed samą sesją zrobiłam mapy myśli z przedmiotów, z których dało się je zrobić, wszystkie projekty oddałam na czas, na wszystkie egzaminy poszłam w terminie. Na dzień dzisiejszy brakuje mi jeszcze jednej oceny, ale moja średnia w tym semestrze jest w granicach 4,7-4,8. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu - stres był minimalny.

Czy to zasługa tylko Sesyjnego Poradnika? Nie. Jak sama nazwa wskazuje, to Poradnik. Co zrobicie z wiedzą, która jest w nim zawarta, to Wasza sprawa. Możecie wykorzystać ją tak jak ja i cieszyć się bezpoprawkowym semestrem i spokojnym snem, a możecie tak jak ja w pierwszym semestrze przeczytać Poradnik i liczyć na cuda. Domyślam się, że wielu z Was myśli tak jak ja na początku - że to tylko ebook, który streszcza artykuły z bloga Ani. Wyprowadzę Was z błędu - nie, tak nie jest. Jest w nim wiele przydatnych rzeczy, których na blogu nie znajdziecie. Dodatkowo jest świetnie "złożony". Możecie otworzyć go na dowolnym temacie, poszukać wskazówek, które w danym momencie są Wam potrzebne, nie trzeba czytać go od deski do deski. To taka esencja przydatnej wiedzy, jeśli chcecie w spokoju zdać semestr. Nie mówię tu o zdawaniu na super oceny, chociaż jak sami widzicie jest to też możliwe. Z własnego doświadczenia mogę też powiedzieć, że bardzo pomaga takim kłaczkom stresu, jakim sama jestem. Żałuję, że nic podobnego nie powstało, kiedy studiowałam filologię angielską. Wtedy nie byłam tak zestresowana, ale byłam też dużym olewaczem i spędzałam więcej czasu na imprezach, niż na nauce. Chyba taki urok studiowania na pierwszym stopniu :) 

Nie będę Wam opisywać zawartości, wszystko co potrzebujecie wiedzieć jest na tej stronie. Sesyjny Poradnik można kupić do końca lutego, także polecam się decydować. Następna sprzedaż będzie prawdopodobnie w czasie kolejnej sesji ;)

Organizacja

Teraz przechodzimy do aktualizacji mojej organizacji w tym semestrze. Niektóre rzeczy, o których pisałam Wam w październiku kompletnie nie zdały egzaminu, a niektóre po prostu mi się nie przydadzą, ze względu na bardzo małą ilość zajęć.

Uporządkowanie skrzynki mailowej i dysku Google

Oczywiście tutaj obowiązkowo porządek trzeba zrobić, i jak pisałam poprzednio - i na poczcie, i na dysku tworzę osobne foldery na przedmioty z nowego semestru, stare porządkuję, archiwizuję, zapisuję na fizycznym dysku (pliki). Podczas semestru nie za bardzo skupiam się na utrzymaniu porządku, wiele plików mi się powiela, więc przygotowując się do nowego semestru pozbywam się od razu powielonych plików.


Plan zajęć

Tym razem nie muszę ponownie wgrywać go do kalendarza, bo tak jak wspominałam - wszystko jest na subskrybowanym kalendarzu. Wpisuję jednak zajęcia do iStudiez, żeby mieć wszystkie terminy w jednym miejscu i otrzymywać powiadomienia o oddaniu prac czy testach odpowiednio wcześniej.


Notatki

W planach miałam robienie notatek podczas zajęć w zeszytach, ale prawdę mówiąc nie muszę tego robić. Wszystkie wykłady zostają nam przesłane mailowo albo udostępnione na platformach, więc noszenie zeszytu nie ma większego sensu. Dodatkowe informacje zapisuję w Evernote. Tak jak poprzednio mam osobne notatniki na każdy przedmiot i to w nich robię notatki. 
Jako że najlepiej uczy mi się z papieru w domu przepisuję notatki do Brulionu z MemoBooka. Kartki są w kropki, z dziurkami do segregatora i wyrywane od góry. Dla mnie idealne :D Zanim zabrałam się do pisania postu miałam w planach noszenie jeszcze zeszytu Narcissusa, także możecie sobie zobaczyć jak wygląda w środku ;)


Do notatek zawsze używam kolorowych pisadeł i zakreślaczy. Moje ulubione możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu. Frixiony są bardzo jasne, ale lubię je ze względu na to, że przy pomyłce można je wymazać i nie ma szans, żeby przebiły na drugą stronę.



Bullet Journal

Plan zajęć w Bullet Journalu kompletnie się u mnie nie sprawdził. Jeśli chodzi o wykładowców i zadania - wszystko przetrzymuję w iStudiez, więc z tych stron też niespecjalnie miałam użytek. Jedyne co postanowiłam zostawić w tym semestrze, to tabelkę z obecnościami. 


Prezenty!

Wraz z początkiem mojego ostatniego już semestru studiów postanowiłam podjąć się wyzwania 100 dni produktywności. Poniżej możecie pobrać szablon w formacie A4. Na zielono zakreślam dni, w których byłam produktywna, na czerwono te, kiedy byłam leniwcem. Dotąd mam 5-dniowy zielony sukces. Oby tak dalej!

Pobierz

Wiem, że nie wszyscy mają taki szalony plan jak ja - tygodnie A i B, więc przygotowałam dla Was też Weekly Planner. Jest wersja, która w moim wyobrażeniu miała być wersją godzinową i wersja z większą ilością miejsca. Plannery można wykorzystać też np. do planowania tygodnia, niekoniecznie do rozpisania zajęć. Takie wielofunkcyjne cuda!

Pobierz

Pobierz

Uff. To wszystko na dziś! Jeśli macie jakieś pytania - nie krępujcie się ich zadawać, chętnie odpowiem. 

W międzyczasie zapraszam na Instagram - staram się więcej pokazywać na InstaStory ;)




ZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz

  • Udostępnij:

Podobne Posty

0 komentarze