Kreatywny Weekend #06

creative-weekend-06

W zamierzchłej przeszłości Kreatywne Weekendy miały pojawiać się co tydzień. Nie ma co przekłamywać rzeczywistości - lenistwo, to mój najgorszy przyjaciel i wciąż nad tym pracuję. Mogę jedynie obiecać, że będę się starać, aby rysunki pojawiały się tu częściej.
W tym tygodniu przeprosiłam się z tabletem. Zaczęło się od narysowania jednej czy dwóch map, które niebawem się tu pojawią. W poniedziałek wzięłam się w garść i odpaliłam Kritę. W pierwszych postach z serii mieliście okazję zobaczyć moje pierwsze próby. I dopóki nie przestałam całkowicie jej używać, zaczynało mi iść całkiem nieźle. Później skupiłam się głównie na FireAlpace i tak już zostało. Powrót był ciężki. Nie do końca wiedziałam od czego zacząć, nie pamiętałam dokładnie, których narzędzi wcześniej używałam, wszystko było nie tak. Chciałam pokazać w tym poście kilka prac. Ale nie wyszło. Jeden rysunek pochłonął prawie cztery dni mojego życia. Na Instastories pokazywałam moją walkę z rysowaniem włosów, które już od pierwszego posta rysunkowego były moim utrapieniem. Co zabawne, właśnie ten pierwszy post bije do dzisiaj rekordy popularności, a na Pintereście rysunek, z którego byłam najmniej zadowolona podbił serca wielu osób. Ale chyba to już tak czasem bywa? Narzekać nie będę :)



Po czterech dniach walki uznałam, że więcej już z tego nie wykrzesam. Jest dużo do poprawy. Ręce wyszły trochę dziwnie (to chyba będzie mój cel na kolejne razy). Z włosów jestem całkiem zadowolona. W czwartek wieczorem, od razu po skończeniu tego rysunku, zaczęłam pracę nad kolejnym rysunkiem. Co najważniejsze, i co było pierwotnym celem tej serii - rysowałam po trochu każdego dnia. I jestem z siebie dumna, nawet jeśli rysunek pozostawia coś do życzenia :) Zostawiam Was z moim dziełem i do następnego!


  • Udostępnij:

Podobne Posty

0 komentarze