Archiwum wpisów

Kiedyś podczas pisania postu o Kalendarzu Księżycowym wspominałam Wam, że mam problemy ze snem. Te problemy wiążą się nie tylko z zasypianiem, ale też ze wczesnym wstawaniem. Jeszcze rok temu zdarzały się dni, kiedy wstawałam o 11 – potrafiłam przespać nawet 12 godzin! Próbowałam już naprawdę wielu rzeczy. Przechodziłam fazę spania w Apple Watchu, bo chciałam sprawdzić jak wygląda mój sen – nie jest to ani wygodne, ani praktyczne – zegarek trzeba wtedy ładować w ciągu dnia, a pobierane dane nie są aż tak precyzyjne, więc szybko zrezygnowałam. Jakieś dwa miesiące temu postanowiłam spróbować czegoś nowego i wyrobić w sobie nawyk wczesnego wstawania, które do tej pory było mglistą wizją i zapowiedzią udręki. Kilkukrotnie w aplikacji Forest wyświetlała mi się propozycja pobrania aplikacji SleepTown,  która została napisana przez tych samych twórców. Ze względu na moją słabość do Forest postanowiłam dać jej szansę.

 

Jak działa SleepTown?

Po pierwszym uruchomieniu aplikacji musimy wybrać godzinę, o której chcemy najpóźniej położyć się do łóżka oraz godzinę, o której najpóźniej chcemy wstać. Dodatkowo możemy wybrać dwa dni wolne, podczas których nie pojawią się żadne konsekwencje, jeśli wyłączymy aplikację wcześniej lub później. Aplikację możemy włączyć dwie godziny przed czasem, który podaliśmy jako najpóźniejszy i wyłączyć dwie godziny przed celem wstania.

 

 

Godziny kładzenia się do łóżka oraz pobudki można później zresetować, jeśli uznamy, że na przykład wybraliśmy zbyt wczesną godzinę pójścia do łóżka albo chcemy wstawać wcześniej. Ja po spaniu do 10 i dłużej, chciałam na początek wstawać przed 9:00. Ustawiłam sobie przypomnienie o pójściu do łóżka 15 minut wcześniej i budzik na 8:58. Ciekawą opcją jest również „Shaking challenge”. To ustawienie sprawia, że alarm nie wyłączy się, dopóki nie potrząśniemy telefonem. Trochę żałuję, że nie korzystałam z tej opcji na początku, kiedy zdarzyło mi się parę razy wyłączyć budzik i spać dalej.
Aplikacja oferuje też możliwość przesyłania informacji o śnie do applowskiej aplikacji Zdrowie, o czym napiszę niżej.

 

 

Po ustawieniu godzin pojawia nam się ekran główny aplikacji. Widzimy czas, kiedy chcemy położyć się do łóżka i wstać, możemy ustawić alarm, przejść do statystyk, naszego miasta, osiągnięć, ustawień i „Buildex’u”. Napis pod zegarem informuje nas, że możemy zacząć budować kolejny budynek na dwie godziny przed celem w łóżku. Poniżej widzimy ilość dni „do nagrody”.

 

O co chodzi z tym budowaniem?

Aplikacja SleepTown, podobnie jak Forest, opiera się na systemie nagród (i kar). Za każdą noc, kiedy pójdziemy spać i wstaniemy o odpowiedniej porze w naszym mieście „wybudujemy” nowy domek. Poza budynkiem za każdą sukcesywną noc otrzymujemy monety, za które możemy kupić domki i zbudować własne miasteczko. Po 7 dniach przykładnego snu otrzymujemy w nagrodę budynek Premium – większy i droższy, niż standardowe. Jeśli wyłączymy aplikację przed czasem spotka nas kara – budynek, który się tworzył zostanie bezpowrotnie zniszczony.

W zakładce statystyki możemy podejrzeć cały tydzień. Widzimy część miasteczka, która powstała w ciągu siedmiu dni oraz wykres z zaznaczonym czasem, kiedy kładliśmy się spać i wstawaliśmy.

 

 

Po kliknięciu w dany dzień pokazuje nam się bardziej precyzyjna linia czasu, z zaznaczonymi godzinami włączenia i wyłączenia aplikacji. Możemy też zobaczyć, który budynek został w tym czasie zbudowany. Odkąd używam aplikacji nie zdarzyło mi się jej wyłączyć w czasie do spania (chyba nawyk z Forest i strach przed sianiem zniszczenia), ale według opisu na stronie, jeśli to zrobimy, dokładnie jak w przypadku drzewek w aplikacji Forest, budynek zostaje zniszczony. Jeśli zrobimy to w dniach oznaczonych jako wolne – nie powinny pojawić się konsekwencje.

 

 

Wchodząc w podgląd miasta możemy zobaczyć wszystko co zbudowaliśmy do tej pory. Mapa powiększa się z każdym tygodniem. Widzimy ilość budynków, stan konta, oraz ile dodatkowych procent dostaniemy za zbudowanie kolejnego domku.

 

 

Mamy również możliwość utworzenia własnego miasta – wtedy za zarobione monety możemy kupić budynki dostępne w Buildexie i ustawić na mapce według upodobania. Odpłatnie możemy ją powiększyć (za monety), dodać ozdoby i drzewka. Nie jest to mapa, która łączy się z budowaniem nawyku – domki nie pojawiają się tam automatycznie, przynajmniej ja nie znalazłam jeszcze takiej opcji 😊 W Buildexie znajdują się wszystkie budynki, które udało nam się do tej pory odblokować razem z ich ceną.

 

 

Kolejnym podobieństwem do Forest są osiągnięcia. Możemy dostać odznakę na przykład za używanie aplikacji 7 pod rząd, czy za zbudowanie kwiaciarni albo przystanku autobusowego 😅

 

 

Tak jak wcześniej wspominałam, SleepTown umożliwia przesyłanie danych do aplikacji Zdrowie. Jedną z jej wad jest przesyłanie tych informacji jako czas w łóżku, a nie sen, ale aplikacja polega jedynie na informacji, że kładziemy się do łóżka – nie jest w stanie monitorować snu. Jeśli chcemy zmienić czas na sen musimy to zrobić ręcznie.

 

Aplikacji używam od ponad miesiąca. Włączanie jej przed snem weszło mi już w nawyk, chociaż zdarzają się dni, kiedy o tym zapominam. Nie jest ich wiele, ale się zdarzają. Jeśli chodzi o mój cel wstawania przed 9 – udało mi się go osiągnąć. Podświadomie już wiem, że pora wstawać – nie potrzebuję budzika, a pobudka o 8:30 nie sprawia mi żadnego problemu. Nawet jeśli nie ustawię alarmu, jestem na nogach przed 9:00. Prawdopodobnie uaktualnię swój cel i zacznę wstawać jeszcze wcześniej 😉 Ze względu na ryzyko, że zniszczę domek nie ruszam telefonu odkąd włączę aplikację, co również pomaga szybciej zasypiać 😂 Nie ukrywam, że z zasypianiem mam wciąż problemy, ale nie sądzę, że tutaj aplikacja jest w stanie mi pomóc. SleepTown zdecydowanie trafia do moich ulubionych i Wam również gorąco ją polecam, jeśli macie podobne problemy do moich.

SleepTown na iOS 8,99 zł
SleepTown na AndroidaDarmowa (opcja Premium płatna dodatkowo)

Po bieżące informacje zapraszam na Facebooka ❤️

 

Nieuchronnie zbliża się 2 października, dzień, w którym wszyscy studenci tłumnie ruszą na zajęcia. Pisałam Wam już o moich studenckich zakupach, teraz przyszła pora na przygotowania do pierwszego dnia studiów. Co takiego robię, żeby dobrze zacząć semestr?

Skrzynka pocztowa i dysk Google

Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam było uporządkowanie mojej studenckiej skrzynki pocztowej. Na mojej uczelni studenci dostają własną skrzynkę z dostępem do Google Apps. Po ostatnim roku na poczcie i na dysku uzbierało mi się mnóstwo materiałów i maili, więc w pierwszej kolejności zajęłam się poukładaniem tego. Niepotrzebne maile usunęłam, inne przeniosłam do podfolderów, pliki na Google Drive przekopiowałam do folderu dla semestrów 1/2 i na koniec utworzyłam osobne foldery dla nowych kursów.

Plan zajęć

W przeciwieństwie do mojej poprzedniej uczelni, gdzie plan zajęć był zagmatwanym PDFem, w którym ciężko było się doszukać co, gdzie i kiedy, tutaj dostaję plan w formie kalendarza do subskrypcji. Pobieram link ze strony uczelni i dodaję go do swojego kalendarza Google/iCal. Taki plan zajęć aktualizuje się (w miarę) na bieżąco, mam go zawsze pod ręką i łatwo jest mi sprawdzić gdzie odbywają się wykłady i ćwiczenia. Oprócz tego kalendarza, od roku korzystam z aplikacji iStudiez Pro, w której nie tylko mogę dodać cały plan zajęć, ale też adresy mailowe wykładowców, zadania (i przypomnienia o nich) i egzaminy. Aplikacja też odpowiednio wcześniej wyświetla mi powiadomienie o zajęciach i numerze sali.

Laptop

Chodząc na uczelnie prawie zawsze zabieram ze sobą laptopa. Aby nie pogubić plików (co często mi się zdarza, jeśli nie uważam) w dokumentach mam foldery dla każdego przedmiotu wraz z podziałem na wykłady, ćwiczenia i książki. W zeszłym semestrze sprawdziło mi się to bardzo dobrze, poza kilkoma wpadkami. W tym roku dodatkowo do robienia notatek chcę korzystać z aplikacji Evernote. Tam również utworzyłam notatniki z podziałem na ćwiczenia i wykłady, trudniej będzie mi coś zgubić, bo aplikacja synchronizuje się na bieżąco i mam nadzieję, że będzie to wygodniejsze, niż pisanie w Wordzie.

Aplikacje pomagające w nauce

Studies

Studies jest bardzo rozbudowaną aplikacją z fiszkami. Jest dla mnie nowością i będę z niej korzystać po raz pierwszy, ale już widzę, że świetnie się zapowiada. Do fiszek można dodać głos, zdjęcia i filmy, wybrać rodzaj fiszki (czy ma to być pytanie, obraz, słówko i wiele, wiele innych), a co więcej, dana fiszka nie musi być dwustronna (pytanie/odpowiedź), może być mocno rozbudowaną odpowiedzią na dane pytanie. Aplikacja ma pomóc w regularnym powtarzaniu materiału i ma też możliwość ustalenia indywidualnego planu nauki, ale są to tylko jej niektóre możliwości. Studies pokazuje nam, które fiszki są do powtórzenia, prowadzi statystyki, na temat tego jak dobrze znacie materiał. Tutaj możecie zobaczyć jak to wygląda na komputerze:

Forest

Forest poznałam dzięki Ani ze studenckiego bloga Blue Kangaroo i wtedy zachwycił mnie przede wszystkim wygląd aplikacji. Aplikacja to pewnego rodzaju timer, w którym ustalacie czas, kiedy nie będziecie korzystać z telefonu. Jeśli odbierzecie połączenie, sprawdzicie fejsa – drzewo, które posadziliście włączając licznik umiera. Ja korzystam z aplikacji, żeby zmotywować się do nauki. Ustawiam czas na 25 minut i staram się przez te 25 minut uczyć. Później robię sobie chwilę przerwy i zaczynam kolejny cykl. Aplikacja jest o tyle fajna, że widzimy ten „las”, który posadziliśmy podczas nauki.

Scannable

Scannable jest aplikacją twórców Evernote służącą do skanowania dokumentów. Korzystam z niej głównie podczas sesji, kiedy rozwiązujemy ze znajomymi zadania na papierze. Dużo łatwiej zrobić zdjęcie telefonem, niż latać za każdym razem do skanera 😉

Bullet Journal dla studentów

Tak jak wspominałam na InstaStories, tworzyłam też studenckie strony w swoim Bullet Journalu. Elektroniczne notatki to jedno, ale komputery lubią się psuć, pliki znikać i się nie zapisywać, więc dobrze jest mieć też papierową wersję tych najważniejszych rzeczy. W moim Bullet Journalu chciałam przede wszystkim zawrzeć trzy rzeczy – stronę z obecnościami, notatkami i stronę z terminami zadań.
U mnie na uczelni mamy podział na tydzień A i B, dlatego poświęciłam dwie strony na rozpisanie planów. Do napisów użyłam cienkopisów Pigma Micron 005, 03 i 08, a zajęcia w tabelkach oznaczyłam zakreślaczami Pilot Frixion.

 

 

Utworzyłam tabelki na dane kontaktowe do wykładowców, wraz z salą i terminami konsultacji, oraz tabelkę, gdzie będę zapisywać hasła dostępu do platform edukacyjnych. Na mojej uczelni każdy kurs ma osobną nazwę, czasami kod i swoje hasło dostępu, a takie rzeczy bardzo często się gubią, dlatego lubię mieć to w jednym miejscu.

 

 

Miejsce na zaznaczenie obecności testowałam już w zeszłym semestrze, w tym chcę również zaznaczać czy mam notatki z danego dnia, czy nie. Bardzo ułatwi mi to sprawę pod koniec semestru, będę dokładnie wiedziała, kiedy mnie nie było, i z którego dnia potrzebuję zdobyć notatki. Do napisów użyłam brush pena Pentel Touch.

 

 

I tak jak wspominałam wcześniej – strona z kalendarzem zadań z podziałem na miesiące. Do jej wykonania użyłam brush pena Pentel Touch, cienkopisów Pigma Micron i stempli z Tigera.

 

 

Na pewno będę musiała dodać jeszcze strony z książkami i terminami wypożyczeń, z rozpiską projektów i zadań, ale będę to robić, gdy już dokładnie dowiem się jakie mamy projekty i zadania do zrobienia. Myślę, że obecny układ jest dla mnie wystarczający, ale okaże się już podczas semestru 🙂

 

Studencki Bullet Journal – Inspiracje

Na koniec mam dla Was jeszcze kilka inspiracji z Youtube’a, jeśli to, co pokazałam jest dla Was niewystarczające 😉

To by było na tyle ze studenckich przygotowań. A Wy jak przygotowujecie się do studiów? Macie jakieś swoje sposoby?

 

Smartfony stały się nieodłączną częścią życia większości z nas. Chyba każdy z nas ma ulubione aplikacje, których używa codziennie. Dzisiaj chciałam pokazać Wam moje ulubione, z których korzystam. Część z nich napewno znacie, inne może będą dla Was nowością.

Bloglovin’

Aplikacja, której używam każdego dnia rano. Bloglovin’ jest serwisem, na którym możemy obserwować ulubione blogi. Codziennie rano odpalam aplikację i czytam w niej nowe posty. Dzięki niej nie muszę wchodzić na każdego z blogów z osobna i sprawdzać czy pojawiło się coś nowego. Wszyscy ulubieńcy w jednym miejscu!

Instagram

Chyba każdy zna tą aplikację, nie mogło jej też zabraknąć na mojej liście. Po przejrzeniu nowości na blogach zabieram się za oglądanie Instagrama.

 

VSCO

Jest to mój numer jeden, jeśli chodzi o retuszowanie zdjęć wykonanych telefonem. VSCO posiada wiele opcji i świetne filtry. W aplikacji można również udostępniać i podglądać zdjęcia innych. Zdjęcia po przerobieniu w VSCO wyglądają naprawdę świetnie.

Hyperlapse

Jest to aplikacja Instagrama pozwalająca nagrywać przyspieszone filmiki. Jeśli już wrzucam jakieś video u siebie, to zwykle jest to video zrobione właśnie w Hyperlapse.

Pinterest

Pinterest jest moją osobistą kopalnią inspiracji. Zdjęcia fryzur, paznokci, palety kolorów, zdjęcia Bullet Journali, Hand Lettering – jest tam wszystko! Jeśli macie parę wolnych godzin, to polecam, naprawdę wciąga!

Snapchat

O Snapchacie nie trzeba chyba dużo pisać. Im więcej osób obserwujemy tym większym pożeraczem czasu się staje. Na szczęście już wyszłam z nawyku oglądania wszystkiego, co się tam u mnie pojawia i tylko jak mam więcej czasu przeglądam aktualności od każdego.

Google Analytics

Aplikacja Google Analytics pozwala na to samo, co strona w przeglądarce. W aplikacji sprawdzam statystyki wejść na bloga.

Asana

Asana jest aplikacją do pracy zespołowej. Używamy jej razem z moimi kolegami z projektu Spots43x do koordynowania zadań. Mamy tam kalendarz, listę zadań z przyporządkowanymi kategoriami, możemy ze sobą pisać, dodawać notatki do zadań i wgrywać pliki.

 

Flipd

Flipd jest aplikacją blokującą dostęp do telefonu. Poznałam ją dzięki Sesyjnemu Poradnikowi Ani z Blue Kangaroo. Wybieramy czas, przez który nie chcemy zaglądać do telefonu i zostawiamy. Mamy dwie opcje – Full Lock i Casual Lock. Casual Lock działa trochę jak kolejna aplikacja z listy – ostrzega o wyjściu z aplikacji i każe Ci do niej wrócić, a Full Lock sprawia, że wszystkie nasze aplikacje po prostu znikają na czas określony wcześniej. Aplikacja bardzo przydatna podczas nauki, kiedy nas kusi, żeby przeglądać Instagrama czy Facebooka (tylko przez „chwilę”).

 

Forest

Kolejna aplikacja pomagająca w byciu produktywnym i kolejna, którą podłapałam od Ani. Tutaj ustawiamy czas i sadzimy drzewko. Jeśli opuścimy aplikację – drzewko umiera. Po upłynięciu czasu wyrasta drzewo i pojawia się w naszym osobistym lesie (tak, tworzymy las!). Im więcej razy powtórzysz proces, tym więcej drzewek pojawi się w naszym lesie.

 

Google Drive

Na Google Drive przechowuję chyba wszystko. Zdjęcia, rysunki, książki, rzeczy, których chcę się nauczyć, notatki z zajęć, inspiracje. Dzięki temu mam wszystkie rzeczy w jednym miejscu i nie muszę podłączać telefonu do komputera za każdym razem, kiedy chcę coś zgrać.

Google Translate

Używanie tej aplikacji jest chyba jeszcze nawykiem ze studiów. Aplikacja działa dokładnie tak jak strona internetowa – tłumaczy słówka na wybrany język.

iStudiez Pro

Jest to chyba jedna z najlepszych aplikacji studenckich (również w wersji na komputer). W aplikacji wpisujemy swoje zajęcia, ich typ (wykład, ćwiczenia), jak często się powtarzają – np. w moim przypadku mamy podział na tydzień A i B, i w aplikacji mogę sobie to ustawić, wpisujemy też miejsce zajęć, klasę. Możemy zaznaczyć, że chcemy otrzymywać powiadomienia o zajęciach i wtedy aplikacja wysyła nam „przypominajkę” razem z numerem sali, w której zajęcia się odbywają. Mogłabym pisać o iStudiez w nieskończoność, naprawdę polecam.

 

 Productive

Aplikacja Productive jest odpowiednikiem Habit Trackera w Bullet Journalu. Wybieramy nawyk, nad którym chcemy pracować, dni, w które chcemy go wykonywać i każdego dnia zaznaczamy czy daliśmy radę. W aplikacji możemy sprawdzić statystyki, ilość „wykonanych” nawyków, średnią ilość na dzień i nasz najlepszy wynik.

 

Uber

Nigdy nie korzystałam z taksówek, dopóki nie wprowadzono Ubera w Polsce. Dzięki aplikacji mogę sprawdzić dostępnych kierowców, od razu wiem ile zapłacę, kiedy zamówię kierowcę wiem z kim jadę, mogę śledzić, w którym miejscu w danym momencie znajduje się kierowca, dzięki czemu mogę wyjść i nie martwić się, że będę marznąć. W dodatku nie muszę się martwić czy kierowca powie mi, że nie ma wydać albo przyjmuje płatność tylko gotówką – nie muszę mieć ze sobą nawet portfela.

Blendoku 2

Gra polegająca na układaniu kolorów odcieniami. Poleciła mi ją koleżanka ze studiów i od razu się zakochałam! Ostrzegam – strasznie wciąga!

 

Facebook Groups

Też jesteście zapisani do kilkunastu grup na Facebooku? Żeby to wszystko ogarnąć bardzo przydaje się dedykowana aplikacja od Facebooka – Facebook Groups. Wysyła osobne powiadomienia, wszystkie grupy są w jednym miejscu, możemy przeglądać pliki udostępnione na grupie, utworzyć czat grupowy, sprawdzić kalendarz wydarzeń i informacje o grupie – wszystko w jednym miejscu.

 

Headspace

Aplikacja pomagająca w medytacji. Pan o bardzo przyjemnym głosie prowadzi nas przez dziesięciominutową sesję medytacji. Sama aplikacja jest pięknie wykonana! Przed niektórymi sesjami pojawiają się też krótkie filmiki animowane objaśniające zadanie, które pojawi się podczas medytacji. Pierwsze 10 sesji jest darmowe, później trzeba opłacić abonament.

 

Jottit

Aplikacja do tworzenia notatek. Możemy tworzyć półki, na których przechowujemy notatniki, w których przechowujemy notatki i listy zadań. Podobna do Evernote, ale wydaje mi się, że ładniejsza 😉 Oferuje też synchronizację między urządzeniami.

 

Piano Tiles 2

Gra polegająca na „graniu” na pianinie. Uderzamy w rytm piosenki w czarne prostokąty, uważając, żeby nie kliknąć w biały. Takie Guitar Hero na telefon 🙂

 

Shazam

Też tak macie, że jedziecie samochodem albo oglądacie kanał muzyczny i piosenka już się zaczęła, a Wy nie znacie tytułu? Shazam jest mistrzem w wyszukiwaniu tytułów. Nie wiem jak jest z polskimi piosenkami, ale zagraniczne zawsze znajduje! 😉
Trochę tego jest! Mam nadzieję, że poznaliście coś nowego, może któraś z aplikacji się Wam spodoba. Większość z nich jest darmowa albo dostępna w wersji Lite. Dopisalibyście coś do listy? Polecacie coś fajnego? Dajcie znać!

ZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz