Archiwum wpisów

W każdym zawodzie profesjonaliści używają konkretnych narzędzi. Kucharz ma ulubiony nóż, fotograf ulubiony obiektyw, a informatyk nie jest w stanie pracować bez komputera. Każde z tych narzędzi jest konieczne, by dany profesjonalista był w stanie efektywnie wykonywać swoją pracę. Tak samo jak w innych zawodach, blogerzy również potrzebują narzędzi, by wykonywać swoją pracę. Często zastanawiają się, jakich programów używać. Tutaj z pomocą przychodzi Adobe, jednak zakres ich oferty jest duży i często powoduje zmieszanie.
Jeśli zapytacie dziesięciu grafików, który program według nich jest najlepszy, prawdopodobnie usłyszycie dziesięć różnych opinii. Każdy ma inne priorytety w swojej pracy, każdy lepiej dogaduje się z innym oprogramowaniem. Nie ma złotego środka, ani najlepszego programu.
Pierwszym programem z pakietu Adobe, jakiego używałam był Photoshop 6.0. Byłam wtedy w podstawówce, mój tata przyniósł mi go, żebym sobie popróbowała 😊 Od tego czasu moja miłość powoli się rozwijała, a uwielbienie do Adobe rozszerzało się o kolejne programy. W międzyczasie przez moje komputery przewinęło się multum innych programów, tych darmowych i płatnych, ale z żadnym nie żyło mi się tak dobrze jak z tymi od Adobe.
Wiele osób zaczynając swoją przygodę z Creative Cloud nie jest wie jakie zastosowanie mają różne programy. Dzisiaj porozmawiamy sobie o programach, zbliżonych do siebie, ale prawdopodobnie tworzących najwięcej pytań – Photoshopie, InDesignie i Illustratorze. Napiszę Wam, w jakich sytuacjach najlepiej ich używać i jakie są podstawowe różnice między nimi.
Najprostsze podsumowanie to:
  • Photoshop = zdjęcia,
  • Illustrator = ilustracje i loga,
  • InDesign = dokumenty graficzno-tekstowe.
Ale podejrzewam, że skoro czytacie ten post, to chcecie dowiedzieć się czegoś więcej 😉.

 

 

Jak już wspominałam, z Photoshopem jesteśmy w stałym związku od dawna. Wspólnie przeszliśmy przez pierwsze blogi, pierwsze kolaże, fotomontaże i mało gustowne sklejki ze zdjęć (może ktoś pamięta blendowanie kilku zdjęć znanych osób i obrysowywanie całości rozmazanym różowym pędzlem? 😄). Dopiero pod koniec gimnazjum zaczęłam wdrażać się w świat fotografii i odkrywać możliwości Photoshopa w tym zakresie.
Będąc już fotografem, który po kilku latach zainteresował się bardziej zaawansowanym projektowaniem graficznym, używałam Photoshopa praktycznie do wszystkiego. Dopiero po odkryciu kolejnych programów z pakietu (wtedy była to Adobe Master Collection) zorientowałam się, że ten program jest przede wszystkim idealny do obróbki zdjęć. A już najlepiej, jeśli pracę w nim połączy się z Lightroomem.
Photoshop jest programem do grafiki rastrowej. Podstawową cechą grafiki rastrowej jest prezentacja obrazu za pomocą siatki kolorowych kwadratowych pikseli. Zdjęcia cyfrowe są grafiką tego typu. Więcej o grafice rastrowej i wektorowej napiszę w kolejnym poście. Jak to wygląda?

 

Po znacznym powiększeniu obrazu widzimy pojedyncze piksele. Co w praktyce oznacza, że możemy wydrukować zdjęcie tylko w takim rozmiarze, w jakim je posiadamy (albo mniejszym). Próba druku obrazu w większym rozmiarze skutkuje potocznie zwaną „pikselozą”.
Podstawowe zastosowania Photoshopa:
  • Edycja zdjęć
  • Fotomanipulacje
  • Bannery na social media
  • Mockupy
  • Gify
Photoshop oferuje ogromne możliwości edycji zdjęć. Zaczynając od RAWów, które są surowymi zdjęciami, i w których poprawić można praktycznie wszystko bez utraty jakości, poprzez retusz, kończąc na dodaniu kota na zdjęciu.

 

Dla osób, które pierwszy raz odpalają Illustratora może on wydawać się przytłaczający. Oswojenie się z nim wymaga czasu i pracy. Z Illustratorem wykonujemy nieśmiały taniec już od prawie pięciu lat, a wciąż nie mogę powiedzieć, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pewnie niewielu z Was o tym wie, ale pierwotnym celem założenia tego bloga było poprawienie moich umiejętności projektowania właśnie w Illustratorze. Pierwsze grafiki, które tu znajdziecie – wszystkie zostały wykonane w Illustratorze, poświęciłam im wiele godzin i wysiłku – mój perfekcjonizm w tych sprawach is a bitch.
Można powiedzieć, że Illustrator jest całkowitym przeciwieństwem Photoshopa. Służy do grafiki wektorowej, która, jak sama nazwa wskazuje opiera się na wektorach. Obrazy tworzone są za pomocą figur geometrycznych (lub brył) zdefiniowanych w układzie współrzędnych. Brzmi skomplikowanie, ale najważniejszą informacją jest to, że w przypadku grafiki wektorowej mamy możliwość bezstratnego skalowania obiektów. Czyli żadnej pikselozy! Poza tym, Illustrator daje nieograniczone możliwości edycji tekstu i kształtów, co sprawia, że jest idealny do tworzenia plakatów i ilustracji.
Podstawowe zastosowania Illustratora
  • Loga
  • Ilustracje
  • Wzory
  • Infografiki
  • Ikony
  • Manipulacje tekstem

 

Z InDesignem poznajemy się powoli. Kiedyś nie uważałam go za niezbędnego do życia. Wszystkie rzeczy, które chciałam zrobić, robiłam w Photoshopie i Illustratorze. Przez kilka lat zaprojektowałam w nim parę ulotek, broszur, CV, a nawet książeczkę dla dzieci, ale jakoś niespecjalnie chciałam do niego wracać. Powolutku go odkrywam, bo wiem, że oferuje on znacznie więcej niż te podstawy, które dotychczas poznałam.
InDesign łączy oba rodzaje grafiki – wektorowej i rastrowej. Jeśli jesteś bloggerem, prowadzisz mały biznes, może piszesz książki – InDesign może zostać Twoim najlepszym przyjacielem. Jest idealny do tworzenia grafik na social media, ebooków, broszur i wszelkich materiałów do druku. Ma opcje tworzenia stron i przygotowywania wszystkiego do wydruku – rozbudowane opcje, których nie znajdziesz w Photoshopie i Illustratorze.
InDesign współpracuje z oboma programami. Wystarczy użyć opcji Edycja – Edytuj przy użyciu (Edit with…), obiekt otwiera się w wybranym programie, a po zakończeniu pracy sam aktualizuje się w InDesignie.
Podstawowe zastosowania InDesigna
  • Broszury
  • Grafiki na social media
  • Ulotki
  • Plakaty
  • Ebooki
  • Wizytówki
  • CV
  • Materiały do druku
W InDesignie znajdziecie tylko podstawowe funkcje związane z tworzeniem ilustracji, także lepiej zaimportować je do Illustratora. Można przycinać i skalować zdjęcia, jest nawet kilka filtrów do edycji, ale obróbką również lepiej zająć się w Photoshopie.

Podsumowanie

Jeśli jesteście początkującymi blogerami i chcecie wybrać tylko jeden z tych programów, to polecam zacząć od Photoshopa. Na stronie Adobe jest bardzo korzystna oferta, w której dostajecie Photoshopa i Lightrooma w pakiecie. Koszt pojedynczej aplikacji jest dwa razy wyższy 😉 Jako studenci i uczniowie możecie także starać się o zniżkę uczniowską, w której na rok macie wszystkie aplikacje.
W sieci krąży mnóstwo poradników do nauki programów Adobe. Programy same w sobie są dość intuicyjne, podstawowych funkcji można nauczyć się samodzielnie. Jeśli macie jakieś pytania, na które nie odpowiada post, to nie bójcie się pytać. Postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię 😉

ZapiszZapisz

Tyle dobroci w jednym poście, dacie wiarę? Listopad był trochę przygnębiającym miesiącem, co pewnie było spowodowane tą szarą pogodą. Pierwszy śnieg, pierwsze i niekończące się reklamy świąteczne w telewizji, wszystko to spowodowało, że miałam ochotę tylko zaszyć się pod kocem z książką i ciepłą herbatą i nie myśleć o niczym. Pomysł na post 9 rzeczy, za które pokochałam jesień kształtował mi się w głowie już od początku miesiąca, a pani w Starbucksie tylko przypieczętowała koniec jesieni w moim sercu. To trochę okrutne odmawiać człowiekowi dyniowej latte w połowie listopada, nie uważacie? A wszystko przez to nowe świąteczne menu.
Instagram został zapełniony zdjęciami, jeżeli macie ochotę na więcej, to serdecznie zapraszam do obserwowania. Tutaj daję Wam trzy moje ulubione zdjęcia z listopada.
Przygotowując kalendarz (albo jak kto woli planer) na grudzień byłam nieco rozdarta. Pierwszy projekt był ciemnozielony z choinkami, ale zdecydowanie mnie nie przekonał. Drugi miał w nagłówku kolorowe gwiazdki na bladoróżowym tle, ale kolory były jakieś nie te. W końcu zdecydowałam się na mój ulubiony jesienno-zimowy kolor – niebieskoszary i płatki śniegu. Bo to właśnie ze śniegiem grudzień kojarzy mi się najbardziej, z pierwszymi powolnie spadającymi płatkami. Mam nadzieję, że planer przypadnie Wam do gustu. Śmiało pobierajcie i będzie mi przemiło, jeśli podzielicie się swoimi uwagami, może chcielibyście coś w nim zmienić? Zdjęcia planera w użyciu również mile widziane!
POBIERZ PLANER
A teraz Wasza ulubiona część podsumowania, czyli linkowe party! Zapraszam wszystkich do zabawy, zasady są takie jak zawsze. Dla przypomnienia:
  1. Link może dodać każda osoba posiadająca bloga.
  2. Każda osoba może dodać maksymalnie 3 linki do swoich postów.
  3. Posty powinny być opublikowane w listopadzie.
  4. Po dodaniu linka znajdź chwilę na skomentowanie postów dodanych przez inne osoby, na pewno będzie im miło, a może nawet odwdzięczą się tym samym 🙂
  5. Linkowanie trwa od dzisiaj do 8 Grudnia 23:55.
  6. Baw się dobrze!
Całuję, a w czwartek zapraszam po szablon listy zadań rzeczy do zrobienia przed Świętami 😉

P.S. Widzieliście już Wyzwanie Rysunkowe u Zenji? Koniecznie zobaczcie!

document.write(”);

Do Liebster Blog Award zostałam nominowana przez Alicja Ma Kota. Bardzo dziękuję 🙂 Odpowiadanie na pytania było niezłym wyzwaniem. Zdecydowałam nie iść na skróty i odpowiedzieć na wszystkie pytania 🙂

1. Gdybyś była postacią z
kreskówki, jak byłabyś ubrana?

Zawsze uwielbiałam
króliczkę Lolę z jej krótkimi spodenkami i koszulką do pępka. Mimo, że teraz
bym się w coś takiego nie ubrała za żadne skarby świata (o ile nie miałabym
figury Loli) to będąc postacią z kreskówki wszystkie chwyty dozwolone!

2. Twoja ulubiona książka
z dzieciństwa.

Jako dziecko uwielbiałam
wszystkie książki. Chociaż jakby się zastanowić, na okrągło czytałam Harry’ego
Pottera i z niecierpliwością czekałam na premierę każdej części. Do dziś lubię
wracać do tej serii, mimo że pierwsze książki przeczytałam już ze sto razy.
Największą miłością chyba darzyłam Więźnia z Azkabanu. Jeśli chodzi o
wcześniejsze dzieciństwo, to była to Syrenka Ariel od Disneya. Miałam niezłego
świra na punkcie tej postaci!

3. Pies czy kot?

I psy, i koty
towarzyszą mojemu życiu od lat. Oczywiście pierwszym zwierzęciem był pies,
ponieważ u mojego dziadka na podwórku zawsze kręcił się wielki owczarek
kaukaski, a w domu biegały pekińczyki. Po przeprowadzce na wieś na naszym
podwórku były zawsze jakieś koty, a w domu nasza Zuzia – sznaucer miniaturowy.
Jeśli miałabym wybierać, pewnie wybrałabym psa. Gdyby miał to być konkretny
pies, to pewnie trafiłoby na owczarka huskiego albo na malamuta.

4. Gdyby postać Disneya
miała zagrać główną rolę w filmie o Twoim życiu, to która by to była?

Jako dziecko pewnie
powiedziałabym, że Syrenka Ariel i byłby to film o życiu pod wodą. Później
powiedziałabym, że Dalmatyńczyki albo Alicja, z którą przeniosłybyśmy się do
Krainy Czarów. Simba i Pocahontas też byli moimi dziecięcymi ulubieńcami.
Teraz? Przydałoby mi się trochę odwagi Pocahontas i Mulan, charakteru Roszpunki
z „Zaplątanych” i zabawy z Timonem i Pumbą. No i na pewno byłyby tam cudowne
Elsa i Anna z Krainy Lodu!

5. I jak brzmiałby
główny motyw muzyczny?

W tej chwili pewnie
wybrałabym płytę We Love Disney. Zapytaj mnie jutro, a pewnie odpowiem coś
zupełnie innego. Jest to nowa aranżacja starych (i nowych) piosenek z bajek
Disneya. Przywołuje mnóstwo wspomnień i prawdopodobnie byłabym idealnym
podkładem do bajkowego filmu. Chociaż nie ukrywam, że mógłby to być też film akcji
z motywem muzycznym z Transformers!

6. Jakie jest Twoje
marzenie z dzieciństwa, które już się spełniło?

Może to zabrzmi smutno,
ale chyba takiego nie ma. Jako dziecko marzyłam o wielu rzeczach, ale z wiekiem
priorytety się zmieniają. Jeśli chodzi o rzeczy przyziemne, to jako dziecko
zawsze chciałam wrócić do mieszkania w mieście. Jednak, jak wiecie, pokochałam
wieś. Bardzo chciałam mieć hulajnogę, ale to się za dobrze nie skończyło.
Prawdę mówiąc, moje dziecięce marzenia były dość niebezpieczne albo mierzyłam
bardzo wysoko i zmieniały się co minutę, więc chyba dobrze, że do spełnienia
niektórych z nich nawet nie dążyłam.

7. Część ciała, którą
najbardziej w sobie lubisz.

To dosyć dziwne
pytanie, nigdy nad tym nie myślałam 🙂 Chyba łydki! Mimo ogromnej ilości pizzy,
którą pochłaniam nie zmieniły jeszcze swojego kształtu 😀

8. Pomalowane oczy czy
pomalowane usta?

Pomalowane usta,
koniecznie. Kiedy gdzieś wychodzę, a nie mam czasu na zrobienie makijażu, to
używam przynajmniej tuszu do rzęs i czerwonej szminki. Od czasu studiów
czerwona szminka w mojej torebce to must have.

9. Gdybyś mogła oswoić
jakiekolwiek zwierzę, które by to było?

Zawsze marzyłam o
białym tygrysie. To chyba najpiękniejsze i najbardziej dostojne zwierzęta na
świecie.

10. Fantasy czy
science fiction?

I to, i to 🙂

11. Prowadziłaś w
dzieciństwie Złote Myśli/Pele-Mele? (I czy ostatnim pytaniem zawsze było: „Czy
mnie lubisz? Na ile procent?”)

 

Prowadziłam. Chyba każdy w mojej szkole miał Złote Myśli!
„Czy mnie lubisz?” było standardowym pytaniem, u mnie zawsze wplecionym gdzieś
pomiędzy inne, żeby za bardzo nie rzucało się w oczy. Wpisywanie się innym w
zeszyty było wtedy świetną zabawą, szkoda, że dzieciaki już tego nie robią.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję na nominację 🙂 Moje pytania i nominacje dla Was znajdą się tu w ciągu tygodnia.

Buziaki!