Archiwum wpisów

Nieuchronnie zbliżają się Walentynki, a że ostatnio w mojej kolekcji lakierów pojawiły się odcienie czerwonego i nowy złoty brokat, to postanowiłam zaszaleć! Przejrzałam inspiracje na grupach paznokciowych, zajrzałam na Pinterest i padło klasycznie na serduszka. Trzy palce pomalowane są czerwonym kolorem Fiery Flamenco, na wskazującym dodatkowo dodałam jedną warstwę kolor Champagne Kiss. Środkowy palec jako kolor podkładowy ma zwykły biały Milk Shake, a na serdecznym mamy dodatkowo dwie warstwy Champagne Kiss. Serduszka i kropki zostały wykonane sondą kolorem Fiery Flamenco.
Sam lakier Champagne Kiss jest mocno prześwitujący i myślę, że w przyszłości będę go nakładać na jakiś kolor w odcieniu nude, zamiast na biały.

 

 

 

 

ZapiszZapisz

Paznokcie hybrydowe są ze mną już od ponad dwóch lat. Na początku robiłam je w salonie u profesjonalistki. Pierwsze hybrydy tak naprawdę zrobiłam za namową… Kolegi. Zachęcona poszłam do jego znajomej, poprosiłam, żeby długość była koniecznie do opuszka (później już chyba nigdy nie była), jak zawsze pojawił się problem z wyborem koloru (teraz Wam nie powiem, ale pewnie był to jakiś pastelowy odcień). Po kilku dniach przepadłam. Paznokcie wyglądały świetnie, z lakierem absolutnie nic się nie działo, poza tym, że po dwóch tygodniach było widać odrastający paznokieć. Po trzech tygodniach od założenia poszłam na korektę i od tego czasu chodziłam regularnie przez rok. Po roku postanowiłam ściągnąć hybrydy na dobre, zainwestować w frezarkę i wrócić do malowania paznokci zwykłymi lakierami. Jak pewnie się domyślacie długo to nie trwało (może cztery miesiące). Ciągle odpryskujący lakier, malowanie co kilka dni, chłopak wiecznie narzekający na zapach lakieru – to nie mogło się skończyć inaczej. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i powiedziałam – hej, przecież to nie takie trudne, mnóstwo dziewczyn robi hybrydy w domu samodzielnie, ja też mogę! I tak zamówiłam swój pierwszy zestaw.
Trzy pierwsze kolory.
Postanowiłam kupić zestaw, bo wychodziło taniej. Przekopałam Allegro i znalazłam zestaw z lampą UV 36W, Hard Topem i Hard Base, trzema kolorami z Neonail o pojemności 15ml i wszystkimi potrzebnymi przyborami. Powiedziałam – trzy duże kolory mi wystarczą, będą na długo, wybiorę uniwersalne (wiecie jak to jest, kiedy wmawiacie sobie różne rzeczy, a później przechodzicie obok stoiska z lakierami i już nie pamiętacie dlaczego?). Przesyłka przyszła szybko, kolory, oprócz wymarzonego granatu, odbiegały trochę od moich wyobrażeń, ale prawie natychmiast usiadłam do paznokci, żeby wszystko wypróbować! Prewencyjnie zaczęłam od paznokci u stóp. Jak to za pierwszym razem często bywa powychodziły mi różowiutkie kulfony. Niezrażona kolejnego dnia zrobiłam paznokcie u rąk. Kolor Cherry Lady okazał się idealny na święta! Po dwóch tygodniach paznokcie nadal trzymały się jak trzeba, złoty brokat niestety odprysł, ale nic innego się z nimi nie stało.
Od roku robię paznokcie sama, jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby z lakierem na paznokciach coś mi się stało. Paznokcie nie są osłabione, nie łamią się, nie wyszło mi żadne uczulenie, ani inne świństwo. Jak się pewnie domyślacie kolekcja lakierów się powiększyła (znacznie) i nie wyobrażam sobie, żebym miała zrezygnować z robienia sobie hybryd.

Przede wszystkim wygoda.

Sam proces ściągnięcia i założenia hybryd jest czasochłonny. Tutaj nie ma akurat znaczenia lampa, której używam – mam też „słuchawkę” LED 9W i czas wykonania jest bardzo podobny. Do dużej lampy 36W mogę włożyć całą rękę (a nawet i stopę – może nie całą, ale wszystkie paznokcie) i nie muszę się martwić osobnym malowaniem kciuka. Zresztą same pewnie wiecie, jak się maluje paznokcie samej sobie, to jednak zabiera to więcej czasu. Ale efekt – nic nie odpryska, nie trzeba poprawiać, nie trzeba malować co dwa-trzy dni.

Oszczędność.

Ceny zestawów zaczynają się od 170 złotych (na allegro, z Neonail). Mniej znane firmy oferują zestaw nawet za 100 złotych, już z lampą i kilkoma kolorowymi lakierami. Za tę cenę zwykle robimy sobie paznokcie hybrydowe raz lub dwa u kosmetyczki. Wiadomo, że zakupione produkty w końcu się kończą, ale jeśli potraficie wytrwać w postanowieniu (ja nie), to kolor o pojemności 6ml może Wam starczyć na bardzo, bardzo długo. Nawet kupując jeden lakier miesięcznie oszczędzicie dużo. Oczywiście nie zastąpi to tej przyjemności, kiedy ktoś inny maluje Wam paznokcie, a po wszystkim masuje dłonie i nakłada krem, ale zdecydowanie można zaoszczędzić.

Wybór.

Często kosmetyczki mają ograniczoną paletę, z której wybieracie sobie kolory. Czytałam o przypadkach, gdzie w salonie było dziesięć kolorów na krzyż, nie było próbników z kolorami, a panie nie znały obecnych paznokciowych trendów. Magda z bloga Madziof.pl prowadzi na swoim blogu projekt Tajemniczy Klient, gdzie możecie poczytać o salonach w Krakowie i okolicach (uwielbiam tą serię!) – lepszych i gorszych. Robiąc paznokcie samodzielnie – idziesz na stoisko/do sklepu i sama wybierasz kolory. Jeśli chodzi o wzorki – słyszałam, że wiele stylistek ich nie wykonuje lub robi to bardzo niechętnie. Dla niektórych samodzielne wykonywanie wzorków jest zbyt trudne, ale serio – wystarczy poćwiczyć na próbniku, pooglądać trochę tutoriali na youtubie i będzie dobrze! A jeśli jesteś nieprzekonana, ale bardzo chcesz mieć wzorki – polecam wypróbować stempelki.
Mogłabym się chyba tak zachwycać w nieskończoność. Jak już wspominałam, nie skreślam kosmetyczek. Wiele z nas nie potrafi samej zrobić sobie paznokci. Innym jest wygodniej iść do kogoś. Można też niechcący samemu sobie zrobić krzywdę, więc czasami lepiej oddać się specjaliście. No i – kto nie lubi posiedzieć u kosmetyczki i poplotkować? Ja plotki zastąpiłam ciepłą herbatą i dobrym serialem, ale nie twierdzę, że nie mam czasami ochoty iść i popatrzeć jak ktoś inny dłubie mi przy paznokciach.

A Ty? Robisz sobie sama paznokcie czy bezpieczniej czujesz się oddając się w ręce komuś innemu?

ZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz

Kolekcja Galaxy Glitter była jedną z tych, w których zakochałam się bezgranicznie. Mogłabym kupić wszystkie kolory i byłabym usatysfakcjonowana – przynajmniej na jakiś czas #nailsaddict.
Ale tak dobrze nie ma! W mojej kolekcji na dzień dzisiejszy są kolory Mystical Saturn, którym mogłabym malować paznokcie na okrągło (a nie ma wielu takich kolorów 😉 i kolor Seductive Mars.

 

Neonail-Seductive-Mars
www.neonail.pl
Seductive Mars wbrew pozorom jest kolorem fioletowym. Na zdjęciach niestety mamy kiepskie światło i może nie być tego widać. Baza to ciemny fiolet, a maleńkie drobinki, które znajdziemy w lakierach z całej kolekcji, są w odcieniu niebieskiego. Miłośniczki ciemnych kolorów z pewnością go pokochają, pasuje dosłownie do wszystkiego 😉

 

Neonail-Seductive-Mars

 

Neonail-Seductive-Mars

 

Neonail-Seductive-Mars

 

Neonail-Seductive-Mars

 

Neonail-Seductive-Mars

 

Neonail-Seductive-Mars

 

Neonail-Seductive-Mars

 

Te większe kawałeczki brokatu, które widać na zdjęciach to „pozostałości” po efekcie holo albo lustra, które miałam na paznokciach tydzień i dwa tygodnie temu (przyplątały się w topie). W rzeczywistości Seductive Mars ma tylko maleńkie granatowo-niebieskie drobinki.

 

when-in-jungle

 

Zawsze zanim wybiorę się do sklepu po nowy lakier hybrydowy (chyba, że jestem już w sklepie) staram się poszukać w sieci zdjęć jak ten lakier faktycznie wygląda na paznokciach. Niestety w wielu przypadkach ciężko znaleźć jakiekolwiek zdjęcia.
Dacie wiarę? Chyba wszyscy malują paznokcie nudziakami, serio! Zdjęcia poglądowe na stronach nie oddają w pełni koloru (w końcu są tylko poglądowe), a na wzornikach nie zawsze kolor wygląda jak na paznokciu – uwierzcie mi, miałam tak z Acapulco, chociaż absolutnie się nie zawiodłam. Kolor na opakowaniu również często odbiega od tego co jest w środku (chociaż nie zawsze). Dlatego jeśli macie taki sam problem jak ja, przychodzę Wam z pomocą. Od teraz, co jakiś czas będą pojawiać się tu również zdjęcia paznokci, dla tych co lubią i może szukają inspiracji.
Pierwszym kolorem jest ten, który aktualnie mam na paznokciach i zanim nie pomalowałam nim wzornika, a później i paznokci nie wiedziałam do końca czego się spodziewać. Tym kolorem jest Black Confetti od Neonail.
Tak przedstawia się on na stronie Neonail:
www.neonail.pl
Jest to czarny lakier Glitter z kolekcji Grunge. Lakier jest czarny, delikatnie przezroczysty z kolorowymi błyszczącymi drobinkami brokatu. Brokat jest różnej wielkości i mieni się jak konfetti.

 

Jak już wspomniałam, lakier jest delikatnie przezroczysty. Zauważyłam to podczas malowania wzornika, więc kiedy już zabierałam się za swoje paznokcie użyłam jednej warstwy czarnego lakieru Pure Black.
Lakier świetnie sprawdzi się na imprezę, według mnie idealny wybór na Sylwestra czy karnawał. Jak narazie bardzo dobrze mi się go nosi i ładnie wygląda. A Wam jak się podoba? Nosicie hybrydy? Robicie je same czy może chodzicie do specjalisty? Dajcie znać!