Archiwum wpisów

W każdym zawodzie profesjonaliści używają konkretnych narzędzi. Kucharz ma ulubiony nóż, fotograf ulubiony obiektyw, a informatyk nie jest w stanie pracować bez komputera. Każde z tych narzędzi jest konieczne, by dany profesjonalista był w stanie efektywnie wykonywać swoją pracę. Tak samo jak w innych zawodach, blogerzy również potrzebują narzędzi, by wykonywać swoją pracę. Często zastanawiają się, jakich programów używać. Tutaj z pomocą przychodzi Adobe, jednak zakres ich oferty jest duży i często powoduje zmieszanie.
Jeśli zapytacie dziesięciu grafików, który program według nich jest najlepszy, prawdopodobnie usłyszycie dziesięć różnych opinii. Każdy ma inne priorytety w swojej pracy, każdy lepiej dogaduje się z innym oprogramowaniem. Nie ma złotego środka, ani najlepszego programu.
Pierwszym programem z pakietu Adobe, jakiego używałam był Photoshop 6.0. Byłam wtedy w podstawówce, mój tata przyniósł mi go, żebym sobie popróbowała 😊 Od tego czasu moja miłość powoli się rozwijała, a uwielbienie do Adobe rozszerzało się o kolejne programy. W międzyczasie przez moje komputery przewinęło się multum innych programów, tych darmowych i płatnych, ale z żadnym nie żyło mi się tak dobrze jak z tymi od Adobe.
Wiele osób zaczynając swoją przygodę z Creative Cloud nie jest wie jakie zastosowanie mają różne programy. Dzisiaj porozmawiamy sobie o programach, zbliżonych do siebie, ale prawdopodobnie tworzących najwięcej pytań – Photoshopie, InDesignie i Illustratorze. Napiszę Wam, w jakich sytuacjach najlepiej ich używać i jakie są podstawowe różnice między nimi.
Najprostsze podsumowanie to:
  • Photoshop = zdjęcia,
  • Illustrator = ilustracje i loga,
  • InDesign = dokumenty graficzno-tekstowe.
Ale podejrzewam, że skoro czytacie ten post, to chcecie dowiedzieć się czegoś więcej 😉.

 

 

Jak już wspominałam, z Photoshopem jesteśmy w stałym związku od dawna. Wspólnie przeszliśmy przez pierwsze blogi, pierwsze kolaże, fotomontaże i mało gustowne sklejki ze zdjęć (może ktoś pamięta blendowanie kilku zdjęć znanych osób i obrysowywanie całości rozmazanym różowym pędzlem? 😄). Dopiero pod koniec gimnazjum zaczęłam wdrażać się w świat fotografii i odkrywać możliwości Photoshopa w tym zakresie.
Będąc już fotografem, który po kilku latach zainteresował się bardziej zaawansowanym projektowaniem graficznym, używałam Photoshopa praktycznie do wszystkiego. Dopiero po odkryciu kolejnych programów z pakietu (wtedy była to Adobe Master Collection) zorientowałam się, że ten program jest przede wszystkim idealny do obróbki zdjęć. A już najlepiej, jeśli pracę w nim połączy się z Lightroomem.
Photoshop jest programem do grafiki rastrowej. Podstawową cechą grafiki rastrowej jest prezentacja obrazu za pomocą siatki kolorowych kwadratowych pikseli. Zdjęcia cyfrowe są grafiką tego typu. Więcej o grafice rastrowej i wektorowej napiszę w kolejnym poście. Jak to wygląda?

 

Po znacznym powiększeniu obrazu widzimy pojedyncze piksele. Co w praktyce oznacza, że możemy wydrukować zdjęcie tylko w takim rozmiarze, w jakim je posiadamy (albo mniejszym). Próba druku obrazu w większym rozmiarze skutkuje potocznie zwaną „pikselozą”.
Podstawowe zastosowania Photoshopa:
  • Edycja zdjęć
  • Fotomanipulacje
  • Bannery na social media
  • Mockupy
  • Gify
Photoshop oferuje ogromne możliwości edycji zdjęć. Zaczynając od RAWów, które są surowymi zdjęciami, i w których poprawić można praktycznie wszystko bez utraty jakości, poprzez retusz, kończąc na dodaniu kota na zdjęciu.

 

Dla osób, które pierwszy raz odpalają Illustratora może on wydawać się przytłaczający. Oswojenie się z nim wymaga czasu i pracy. Z Illustratorem wykonujemy nieśmiały taniec już od prawie pięciu lat, a wciąż nie mogę powiedzieć, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pewnie niewielu z Was o tym wie, ale pierwotnym celem założenia tego bloga było poprawienie moich umiejętności projektowania właśnie w Illustratorze. Pierwsze grafiki, które tu znajdziecie – wszystkie zostały wykonane w Illustratorze, poświęciłam im wiele godzin i wysiłku – mój perfekcjonizm w tych sprawach is a bitch.
Można powiedzieć, że Illustrator jest całkowitym przeciwieństwem Photoshopa. Służy do grafiki wektorowej, która, jak sama nazwa wskazuje opiera się na wektorach. Obrazy tworzone są za pomocą figur geometrycznych (lub brył) zdefiniowanych w układzie współrzędnych. Brzmi skomplikowanie, ale najważniejszą informacją jest to, że w przypadku grafiki wektorowej mamy możliwość bezstratnego skalowania obiektów. Czyli żadnej pikselozy! Poza tym, Illustrator daje nieograniczone możliwości edycji tekstu i kształtów, co sprawia, że jest idealny do tworzenia plakatów i ilustracji.
Podstawowe zastosowania Illustratora
  • Loga
  • Ilustracje
  • Wzory
  • Infografiki
  • Ikony
  • Manipulacje tekstem

 

Z InDesignem poznajemy się powoli. Kiedyś nie uważałam go za niezbędnego do życia. Wszystkie rzeczy, które chciałam zrobić, robiłam w Photoshopie i Illustratorze. Przez kilka lat zaprojektowałam w nim parę ulotek, broszur, CV, a nawet książeczkę dla dzieci, ale jakoś niespecjalnie chciałam do niego wracać. Powolutku go odkrywam, bo wiem, że oferuje on znacznie więcej niż te podstawy, które dotychczas poznałam.
InDesign łączy oba rodzaje grafiki – wektorowej i rastrowej. Jeśli jesteś bloggerem, prowadzisz mały biznes, może piszesz książki – InDesign może zostać Twoim najlepszym przyjacielem. Jest idealny do tworzenia grafik na social media, ebooków, broszur i wszelkich materiałów do druku. Ma opcje tworzenia stron i przygotowywania wszystkiego do wydruku – rozbudowane opcje, których nie znajdziesz w Photoshopie i Illustratorze.
InDesign współpracuje z oboma programami. Wystarczy użyć opcji Edycja – Edytuj przy użyciu (Edit with…), obiekt otwiera się w wybranym programie, a po zakończeniu pracy sam aktualizuje się w InDesignie.
Podstawowe zastosowania InDesigna
  • Broszury
  • Grafiki na social media
  • Ulotki
  • Plakaty
  • Ebooki
  • Wizytówki
  • CV
  • Materiały do druku
W InDesignie znajdziecie tylko podstawowe funkcje związane z tworzeniem ilustracji, także lepiej zaimportować je do Illustratora. Można przycinać i skalować zdjęcia, jest nawet kilka filtrów do edycji, ale obróbką również lepiej zająć się w Photoshopie.

Podsumowanie

Jeśli jesteście początkującymi blogerami i chcecie wybrać tylko jeden z tych programów, to polecam zacząć od Photoshopa. Na stronie Adobe jest bardzo korzystna oferta, w której dostajecie Photoshopa i Lightrooma w pakiecie. Koszt pojedynczej aplikacji jest dwa razy wyższy 😉 Jako studenci i uczniowie możecie także starać się o zniżkę uczniowską, w której na rok macie wszystkie aplikacje.
W sieci krąży mnóstwo poradników do nauki programów Adobe. Programy same w sobie są dość intuicyjne, podstawowych funkcji można nauczyć się samodzielnie. Jeśli macie jakieś pytania, na które nie odpowiada post, to nie bójcie się pytać. Postaram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię 😉

ZapiszZapisz

Przeglądasz sieć i wszędzie widzisz piękne Bullet Journale i chciałabyś rozpocząć własny, ale nie wiesz jak? Chcesz się dowiedzieć czego potrzebujesz i od czego zacząć?

Swój Bullet Journal prowadzę od lutego zeszłego roku. Zaczynałam od zwykłego zeszytu w linie, później miałam grubszy zeszyt w kratkę, który jednak okazał się za ciężki. Od października używam Memobooka, mam jeszcze jeden w zapasie, ale kusi mnie piękny zeszyt od Zenji i może po skończeniu obecnego Bullet Journalu przerzucę się na kaktusowy Notatnik.

Czym jest bullet journal?

Bullet Journal jest prostym systemem organizacji. Może być bardzo minimalistycznym kalendarzem, małym dziełem sztuki albo Twoim miejscem na listy To-Do, listy obejrzanych filmów czy przeczytanych książek. Twórcą systemu jest Ryder Carroll. W sieci znajdziecie mnóstwo inspiracji i zdjęć – ja osobiście polecam Pinterst, Boho Berry i TinyRayOfSunshine.

Jak zacząć?

Przede wszystkim potrzebujesz zeszytu. Jeśli nie jesteś przekonana czy Bullet Journal w ogóle nadaje się dla Ciebie – zacznij od zwykłego zeszytu w kratkę. Obserwując posty na grupie Facebookowej widzę, że dużo osób tak właśnie robi i faktycznie się to sprawdza. Kiedy przetestujesz system, znajdziesz swój sposób prowadzenia, poukładasz kolekcje – możesz zainwestować w lepszy zeszyt.
Na polskim rynku pojawia się już coraz więcej zeszytów w kropki. Wciąż najpopularniejszym jest Leuchtturm1917, możesz też wypróbować Memobooki, notatnik eksperymentalny Kasi, czy Moleskine. Jeśli szukasz czegoś taniego – w Świecie Książki Memobooki często są w promocji, można też znaleźć ładne zeszyty w kropki w Tigerze.

Klucz & Index

Zawsze na początku dobrze stworzyć sobie swój własny klucz, według którego będziesz oznaczać zadania, wydarzenia i ważne informacje. Jeśli brakuje Ci inspiracji, to znów odsyłam tutaj do Pinteresta. Ja lubię klucz mieć na osobnej karteczce Post-It, dzięki czemu mogę przyklejać go w aktualnym tygodniu bez potrzeby przewracania stron. Jeśli chodzi o index – niektóre notatniki (np. Leuchtturm1917) mają już „wbudowaną” stronę z indexem. W większości notatników trzeba go sobie stworzyć samemu. Jeśli chodzi o mnie – w każdym notatniku mam stronę zatytułowaną „index”, ale nigdy nie jestem konsekwentna w jej wypełnianiu 🙂

 

Future Log

Wiele początkujących osób nie ma pojęcia co to takiego. W uproszczeniu – jest to widok roczny z zaznaczonymi ważnymi datami – urodzinami, świętami, itp. Jako że raczej niewiele osób odrazu wypełnia cały Bullet Journal, tylko robi się to miesięcznie, tygodniowo czy codziennie – Future Log jest przydatny w planowaniu rzeczy, które mają mieć miejsce za dwa miesiące, trzy czy pół roku.
Kolejnym dobrym rozwiązaniem jest poświęcenie strony lub dwóch na widok miesiąca, kiedy ten się rozpoczyna. Do niedawna tworzyłam tabelkę z widokiem miesięcznym, teraz przerzuciłam się na wypisanie po kolei dni w kolumnie i zobaczę jak się to u mnie sprawdzi.

 

Planowanie tygodniowe

Osobiście uwielbiam tygodniówki. W moim przypadku planowanie dziennie totalnie się nie sprawdza – zwykle nie mam ochoty tworzyć rozkładówki dla każdego kolejnego dnia, więc po prostu w niedzielę wieczorem siadam i tworzę dwustronną tygodniową rozkładówkę. Dzięki temu mogę już zaplanować zadania na cały tydzień, a później tylko odpowiednio uzupełniam kalendarz o nowe rzeczy. Wypróbowałam kilka typów rozkładówek, obecnie używam tego, który widzisz na zdjęciu i jak narazie jestem z niego zadowolona, chociaż pewnie zmienię krój pisma dni tygodnia i dodam do każdego dnia dokładną datę, bo jednak tego mi brakuje. Tworząc swój Bullet Journal – wypróbuj różne typy rozkładówek. Zajrzyj na Instagram, na Pinterest, na grupy na Facebooku – wybierz coś dla siebie – może jesteś typem osoby, która woli planowanie dzienne 😉

 

Planowanie dzienne

Tak jak wspominałam osobiście nie używam planowania dziennego, chyba że mam naprawdę, ale to naprawdę ciężki dzień. Ze względu na wielkość Memobooka plany na dzień zwykle mieszczą mi się w tygodniowej rozkładówce. Ty oczywiście powinnaś spróbować – poszalej z dodatkami, wypróbuj trackery, różne bannery i nagłówki. Niektórzy dodają też ikonki z pogodą i doodle, wypróbuj, sprawdź z czym Ci dobrze!

 

Kolekcje

W swoim Bullet Journalu możesz dokumentować praktycznie wszystko. U siebie mam między innymi listę książek – 52/2017 – tych, które przeczytałam w tym roku, listę obejrzanych filmów, Beauty Tracker, Weight Tracker. Możesz stworzyć stronę ze Wspomnieniami z danego miesiąca, Dziennik Wdzięczności, a nawet stronę z ulubionymi cytatami! Wszystko zależy tak naprawdę od Ciebie.

 

Co jest Ci potrzebne?

Tak naprawdę wystarczy notatnik i długopis. Ale jeśli chcesz zaszaleć – mogą się przydać kredki, washi tape, karty z cytatami, zdjęcia czy szablony stron (na przykład BohoBerry udostępnia szablon trackera na każdy miesiąc, jeśli nie chce Ci się tworzyć własnego).

Przydatne linki

 

Wiele razy zdarzyło mi się, że narysowałam coś super, ale nie wiedziałam w jaki sposób przenieść to na komputer. Po zeskanowaniu obrazek nie wyglądał już tak super, było widać niedociągnięcia, zabawa w Photoshopie zajmowała mnóstwo czasu, a efekt końcowy nie był zbyt zadowalający. Podczas zabawy z Hand Letteringiem przewertowałam mnóstwo poradników dotyczących digitalizacji obrazów w Illustratorze, aż w końcu doszłam do tego jak to zrobić. Tak oto powstał ten poradnik.

Czego potrzebujemy?

  • Skanera lub zwykłego aparatu w telefonie
  • Adobe Photoshopa (używam CC 2014) (lub innego programu, w którym możemy rozjaśnić i przyciemnić elementy zdjęcia)
  • Adobe Illustratora (używam CC 2014)
Ja używam tych programów, jestem świadoma, że nie wszystkich na nie stać. Jeśli chcecie wypróbować ten sposób, to polecam pobranie 30-dniowej wersji próbnej ze strony Adobe. W poradniku screeny są z angielskich wersji programów, ponieważ takich właśnie używam – głównie z przyzwyczajenia, ale jest to też ułatwienie, kiedy ogląda się jakieś poradniki. Podam Wam polskie oraz angielskie nazwy narzędzi.
1. Skanujemy nasze dzieło, najlepiej by było, jakby było czarno-białe. Z kolorami jest trudniej. W ustawieniach skanera wybieramy rozdzielczość 300x300dpi, rodzaj pliku – u mnie był TIFF, JPEG też będzie działał. Jeżeli nie mamy skanera robimy po prostu zdjęcie naszej pracy i wysyłamy sobie na komputer.2. Otwieramy plik w Photoshopie (Plik – Otwórz / File – Open). Kadrujemy ([C] Narzędzie kadrowania / Crop Tool) obraz, tak, by w naszym widoku był napis, który chcemy zdigitalizować.

 

Żeby wykadrować zdjęcie wystarczy przeciągnąć rogi aktywnego obszaru (aktywny obszar, to ten jaśniejszy) na miejsce, które chcemy uzyskać po zaakceptowaniu. Kiedy już jesteśmy zdecydowani na kadrowanie akceptujemy.

3. Kolejnym krokiem jest rozjaśnienie jasnych miejsc do białego koloru i przyciemnienie naszych ciemnych miejsc do czarnego. Nawet jeśli podczas skanowania obrazu wybierzemy tryb czarno-biały, po przybliżeniu będziemy widzieć ślady czarnego mazaka czy cienkopisu. Aby osiągnąć efekt prawdziwej czerni i bieli wybieramy z prawego panelu Dopasowań (Adjustments) Poziomy (Levels). Jeżeli nie widzimy w panelu takiego okienka w górnym menu wybieramy Okno (Window) -> Dopasowania (Adjustments).

4. Teraz mamy dwa wyjścia. Albo przybliżamy sobie na Lupce (Zoom Tool) [Z lub Ctrl+] nasze zdjęcie, operujemy czarnym trójkątem przesuwając go w prawo i obserwujemy kiedy nasze czarne punkty zrobią się czarne, albo wybieramy pierwszą pipetę (tą z czarną końcówką) i klikamy w najciemniejszy punkt naszego zdjęcia (i wtedy automatycznie wszystko co ciemne powinno zrobić się czarne).

Później albo operujemy białym trójkątem, albo wybieramy trzecią pipetę i klikamy w najjaśniejszy punkt zdjęcia. Robimy to, ponieważ czasami wydaje nam się, że jasne punkty na zdjęciu są białe, a w rzeczywistości po przybliżeniu są na przykład lekko różowe. Osobiście wolę operować suwakami.

5. Kiedy już uznamy, że wszystko co powinno być czarne jest czarne, a wszystko co białe jest białe, musimy spłaszczyć warstwy. Warstwy to te małe ikony, które mamy w prawym panelu zatytułowanym Warstwy (Layers). Jeśli nie mamy tego panelu, to odsyłam znów do górnego menu, Okno (Windows) – Warstwy (Layers). Żeby spłaszczyć warstwy (połączyć te dwie ikonki w jedną) wybieramy z górnego menu Warstwa (Layer) – Spłaszcz Obraz (Flatten Image).

6. Teraz musimy przenieść nasze dzieło do Illustratora! Aby to zrobić, wybieramy Narzędzie Zaznaczania (Rectangular Marquee Tool) [M] i zaznaczamy obszar, który chcemy skopiować. Po zaznaczeniu klikamy Ctrl+C lub z górnego menu Edycja – Kopiuj (Edit – Copy).

7. Otwieramy Illustratora i tworzymy Nowy Plik.Wybieramy z górnego menu Plik (File) – Nowy (New) [Ctrl+N].

8. Wyskakuje nam okno z ustawieniami nowego dokumentu. Zmieniamy Jednostki (Units) na Piksele (pixels). Ja wybrałam rozmiar A4, mimo że oryginalnie mój plik był w rozmiarze A5. W Illustratorze, kiedy zamieniamy obraz rastrowy na wektorowy nie widać pikseli podczas powiększania – ponieważ grafika wektorowa nie opiera się na pikselach.

Jeżeli zakładkę Zaawansowane (Advanced) macie zwiniętą, to ją sobie rozwijamy i zmieniamy Tryb Koloru (Color Mode) na RGB. Klikamy OK.

9. Wklejamy skopiowany z Photoshopa obraz  – Ctrl+V lub górne menu – Edycja (Edit) – Wklej (Paste). Prawdopodobnie skopiowany obraz będzie bardzo mały, ale to nic – powiększamy go sobie ciągnąć za róg i przytrzymując klawisze Shift i Alt. Przytrzymanie Shiftu spowoduje, że obraz będzie się rozciągał proporcjonalnie, a przytrzymanie Altu, że będzie się rozciągał od środka. Spróbujcie!

10. Teraz zaczyna się prawdziwa zabawa! Z górnego menu, po prawej stronie wybieramy sobie Tracing (Śledzenie lub Obrys). Nasze panele po prawej stronie dostosują się do tego, co chcemy robić – czyli do zmieniania obrazu na wektorowy.

11. Wybieramy z prawego panelu Obrys Obrazu (Image Trace) – jeśli nie widzimy ikonki, bo może się tak zdarzyć, to klikamy w górnym menu w Okno (Window) – Obrys Obrazu (Image Trace).

12. Rozwinie nam się panel. Z panelu Presety (Presets) wybieramy Czarno-Białe Logo (Black and White Logo).

13. Jeżeli po przybliżeniu jeszcze nie jesteśmy do końca zadowoleni z efektu – czasami przy literach, które są bardzo kwadratowe gotowe presety się źle sprawdzają – rozwijamy sobie Zaawansowane (Advanced). W tym miejscu możemy zwiększyć lub zmniejszyć ilość Ścieżek (Paths) – na przykład gdy chcemy lepszego odwzorowania oryginału (zwiększamy) lub gdy nie chcemy, by przy kwadratowych literach było widać każdą niedoskonałość (zmniejszamy), czy też możemy dodać więcej rogów (Corners).

14. Jeżeli jesteśmy już zadowoleni z efektu naciskamy Rozwiń (Expand) u góry. Spowoduje to otworzenie ścieżek (tych małych niebieskich punkcików na naszym napisie).

Żeby móc pracować na obrazie, musimy kliknąć na obrazku prawy przycisk myszy i wybrać najpierw Rozgrupuj (Ungroup), później klikamy drugi raz prawy przycisk myszy i wybieramy Uwolnij Kształt Złożony (Release Compound Path).

 

15. Klikamy gdzieś poza obrazem. Po najechaniu myszką blisko napisu pojawi nam się niebieski prostokąt dookoła. To jest białe tło. Klikamy na nie i je usuwamy [Delete].

W zamkniętych literach, takich jak a, o, e czy d, zaznaczamy środek litery i również go usuwamy. Jeśli tego nie zrobimy, będzie nam to przeszkadzać w dalszych krokach.

16. Na lewym panelu z narzędziami szukamy ikony ołówka. Najeżdżamy na nią myszką, przytrzymujemy lewy przycisk myszy i rozwinie nam się menu – wybieramy z niego Narzędzi Wygładzania (Smooth Tool).

17. Z lewego panelu z narzędziami wybieramy Narzędzie przesuwania (Move Tool) [V] i klikamy w pierwszy element, który chcemy wygładzić. Ważne jest, żeby po wybraniu Narzędzia wygładzania dana litera była wcześniej zaznaczona – inaczej narzędzie nie zadziała. Po zaznaczeniu litery klikamy w Narzędzie wygładzania i bierzemy się do roboty. Narzędzie wygładzania w tym momencie będzie już domyślnie zamiast ołówka, nie trzeba po raz kolejny przytrzymywać w tym miejscu myszki.

 

18. Po wybraniu Narzędzia wygładzania przejeżdżamy myszką po zaznaczonej literze przytrzymując lewy przycisk myszy. Litera wtedy się „wygładzi”, prawdopodobnie zmniejszy się też ilość punktów na niej. Jeżeli pracujemy na literze zamkniętej, to osobno musimy wygładzić środek i zewnętrzną część (raz kliknąć i wygładzić od środka, drugi raz kliknąć i wygładzić od zewnątrz). Trzeba się trochę namachać, ale myślę, że efekt końcowy jest tego warty 😉

19. Po skończeniu, zapisujemy pracę w formacie Illustratora (Ai) i otwieramy ją w Photoshopie. Wtedy możemy ją zapisać do JPEGa czy PNG. Podczas otwierania pliku w Photoshopie zmieniamy Tryb Koloru (Color Mode) na RGB (może nie być domyślnie).

Przed i Po digitalizacji
Mam nadzieję, że poradnik jest dla Was zrozumiały, i że przyda Wam się podczas tworzenia własnych ilustracji.
Tak, dobrze czytasz – bezproduktywnie. Nagle mamy manię na
organizację czasu, sposoby na produktywność, na porządkowanie życia. Wszystko
musi być zorganizowane, masz działać według metody Pomodoro i w ogóle być
władcą czasu. Są takie dni, kiedy lubię nie robić nic. A nikt nie pisze o
nicnierobieniu! Dlaczego? To chyba niemodne, co? Jako mistrz bezproduktywności
mam dla Ciebie sprawdzone sposoby na totalne lenistwo i zniechęcenie się do
pracy.

Połóż się spać późno.

Poważnie, późno. Pooglądaj sobie cały sezon American Horror
Story albo House’a. House jest zawsze okej. Możesz oglądać do drugiej, trzeciej
w nocy. Nie przejmuj się, jutro masz być człowiekiem wolnym od czasu.

Wyśpij się.

Wstań o jedenastej, możesz nawet o dwunastej. Ale, ale! Jak
wstaniesz o dwunastej to ominą Cię kolejne gratisy bezproduktywności. Jedenasta
jest w porządku, jeśli czujesz się wyspany. Pierwsze, co powinieneś zrobić po
otwarciu oczu (nie wychodź z łóżka), to: sprawdzić pocztę, przejrzeć Instagram –
w końcu w Ameryce nie spali, a produktywni ludzie wstali o siódmej, pooglądać
Snapchata (pewnie jest z milion sekund od blogerek modowych), no i
najważniejsze – sprawdź co nowego na fejsie!

Zrób sobie śniadanie.

Śniadanie jest bardzo ważne. Zrób sobie co tam lubisz, nie
szamaj dopóki nie pójdziesz do pokoju, w którym masz telewizor.

Włącz telewizor.

Jeśli wstałeś o jedenastej, to czekają na Ciebie wspomniane
wcześniej gratisy. Na Polsacie i TVNie z pewnością lecą Trudne Sprawy i inne
bajery, które z pewnością pomogą Ci rozpocząć cudownie dzień. Jeśli jest
weekend, to puść Polsat 2. Odmóżdżysz się, poznasz nowe techniki śledzenia
swojego faceta, a może nawet dowiesz się co wyprawiają dzieciaki w szkole! Tyle
dobroci. Z pewnością się odprężysz i opuszczą Cię wszelkie siły do działania.

Czas na komputer.

Uruchom swoją dzidzię. Pora na czytanie blogów. Podkreślam,
tylko czytamy. Jeśli chcesz wejść na wysoki poziom bezproduktywności, to tylko
czytaj. Zapisz sobie w zakładkach, na Facebook’u albo na Bloglovin’ posty,
które Cię zainteresowały. Skomentujesz później.

Obiad? Jaki obiad?

Jeśli jest już pora obiadowa (a jeśli dobrze wykonywałeś
poszczególne punkty, to jest), trzeba pomyśleć co z obiadem. Lodówka pusta, bo
nie poszedłeś po świeże warzywa (a po co?), co tu jeść? Odpowiedź jest prosta.
Pyszne.pl, ewentualnie Pizzaportal. Chyba że masz jakąś ulubioną knajpkę, z
której zwykle zamawiasz. Nie wychodź z domu po jedzenie, bo się przemęczysz.
Pan wejdzie na czwarte piętro i przyniesie Ci ciepły obiad pod drzwi.

Włącz grę.

Nie będę Ci narzucać jaką. Każdy lubi coś innego. Przy Fifie
czas leci szybko. Simsy to mistrzostwo, jeśli chodzi o złodziei czasu i bezcelowość.
To chyba moja ulubiona gra, jeśli chodzi o marnowanie czasu. Czas leci, domy
się budują, rodzą się nowe dzieci, a starym Simom pomaga się odejść w spokoju.

O nie! Już 23?!

Co teraz?! Jak masz Player.pl w telewizorze, to dobra pora,
żeby sobie puścić Na Wspólnej z jutra. Jutro pewnie będziesz produktywnym
człowiekiem, bo terminy gonią, wszyscy jesteśmy tacy zabiegani. Pooglądaj sobie
Wspólną, Kubę Wojewódzkiego, Kuchenne Rewolucje. Cokolwiek potrzebujesz nadrobić.
A później idź spać. Dobranoc!
Pamiętaj, że możesz tak spędzić dzień, może dwa. Na dłuższą
metę będzie to strasznie męczące, wpadniesz w ciąg – takie życie naprawdę
uzależnia i będziesz zawalał wszystko, co masz do zrobienia. Uwierzcie mi, jeden taki dzień wystarczy, żeby naładować baterie, kolejnego dnia będziecie mieli zapał do roboty jak nigdy.P.S. Nie myślcie sobie, że jestem totalnym leniwcem i tak właśnie wyglądają moje dni. Tekst traktujemy z przymrużeniem oka 😉

 

Co Tobie kradnie czas?