Archiwum wpisów

Akcja #CoPoMaturze powstała z myślą o Maturzystach,  którzy stoją przed wyborem kierunku studiów. Dagmara z bloga Socjopatka i Ania z bloga Blue Kangaroo postanowiły zaangażować blogosferę i pomóc przyszłym studentom w wyborze swojej „ścieżki kariery”.

Moja historia

Język angielski towarzyszył mi od dziecka. Pierwsze zajęcia miałam już w przedszkolu, gdzie uczyliśmy się angielskich piosenek, kolorów i pojedynczych zwrotów. Gdy przeprowadziliśmy się na wieś w szkole językiem obcym był niemiecki, ale już jako 9-latka nie chciałam rezygnować z angielskiego – za bardzo się polubiliśmy. Chodziłam na zajęcia dodatkowe, na lepsze i gorsze. Na kolejnych stopniach nauczania angielski był traktowany jako drugi język obcy. W liceum zapisałam się na indywidualne korepetycje z angielskiego. Chciałam bardziej rozwijać swoje umiejętności językowe, niż pozwalała na to szkoła. Pamiętam, że podczas wyboru przedmiotów na maturę ogarnęła mnie lekka panika. Nie wiedziałam co chcę robić w życiu. Kochałam książki i zagraniczne filmy, kochałam angielski, więc w końcu wybór padł na studia filologiczne. W lipcu po ogłoszeniu wyników okazało się, że jestem na liście rezerwowej. Studiowanie na wymarzonej uczelni stanęło pod dużym znakiem zapytania. Szybko zawiozłam dokumenty na Uniwersytet Ekonomiczny, na logistykę (którą moi rodzice zresztą uważali za znacznie lepszy wybór), tylko po to, by tydzień później dowiedzieć się, że dostałam się na Uniwersytet Śląski – na wymarzoną filologię. Stanęłam przed wyborem – praktyczny, pewny zawód – wtedy logistyka jako kierunek dopiero rozwijała się w Polsce i była jednym z „przyszłościowych” zawodów, czy może pójście na filologię angielską, po której będę „kolejnym człowiekiem bez perspektyw”. Czytając nagłówek tego posta już pewnie wiecie, na co się zdecydowałam 😉

Filologia angielska, program tłumaczeniowy z językiem arabskim

Co zdać, żeby się dostać?

Zdać na maturze trzeba oczywiście obowiązkowe przedmioty. Żeby dostać się na filologię na UŚ liczą się język angielski i jeden dodatkowy przedmiot na poziomie podstawowym lub rozszerzonym. Rozszerzony język polski nie jest wymagany, jak w przypadku wielu innych uczelni z kierunkami filologicznymi. Matura z rozszerzonego angielskiego nie jest wymagana, ale ma wyższy przelicznik. Kiedy ja się rekrutowałam, limit miejsc na kierunku wynosił 15, a chętnych było około 500.

Uniwersytet Śląski w Katowicach (Sosnowcu)

Wydział Filologiczny jest jednym z niewielu wydziałów Uniwersytetu Śląskiego ulokowanych w Sosnowcu.
Wydział mieści się w centrum sosnowieckiej Pogoni, obok znajduje się kilka przystanków autobusowych, z których jest bezpośrednie połączenie do centrum Katowic. Autobusy jeżdżą bardzo często i praktycznie wszystkie kończą kurs na Piotra Skargi w Katowicach. Około 10 minut piechotą od uczelni jest też przystanek tramwajowy.
Budynek jest dosyć nowy, pięknie zaprojektowany, bardzo nowoczesny. Pokolenia studentów mogą Wam powiedzieć, że może jest też trochę nieprzemyślany w swoim pięknie. Ogromnym minusem jest temperatura. Budynek cały ze szkła powoduje, że w zimie jest w środku piekielnie zimno, a w ciągu lata można się spokojnie usmażyć 😅 Myślę, że problemem jest też ogrom niezagospodarowanej przestrzeni, który powoduje braki w salach i konieczność przeniesienia ich części na ulicę Żytnią do starego budynku Wydziału.
Ale! Jeśli chodzi o budynek, najlepiej wspominam atmosferę, która w nim panuje. Nie jestem w stanie zliczyć godzin, które spędziliśmy ze znajomymi wylegując się na kanapach i plotkując. Przychodząc na uczelnię, mogę powiedzieć, że czułam się trochę jakbym odwiedzała starego znajomego. Może to kwestia budynku, a może ludzi. Porównując z moją aktualną uczelnią, powiedziałabym, że raczej chodzi o atmosferę, jaką tworzy sam budynek 😉
W środku mieści się również stołówka, w której można przekąsić pyszne zupy czy kanapki. W okolicy wydziału jest kilka restauracji, barów, kawiarni i herbaciarnia, a także Biedronki i Lewiatan. Do centrum Sosnowca spacerkiem idzie się około 15-20 minut.

Studia

Studia licencjackie trwają 3 lata. Później można kontynuować kierunek, zapisując się na dwuletnią magisterkę, warunkiem jest odpowiednia ilość chętnych. Praktyki są wymagane i na moim kierunku było to minimum 4 tygodnie lub 160 godzin. Praktyki trzeba załatwić sobie samemu i jednym z wymogów na programie tłumaczeniowym jest, żeby związane były z tłumaczeniami. Wymogi odnośnie praktyk różnią się w zależności od programu.
Na filologii angielskiej nie ma testu poziomującego z języka angielskiego. Jak wcześniej wspominałam, na ten kierunek limit miejsc wynosił w 2011 roku 15 osób (tutaj raczej nic się nie zmieniło), przyjętych zostało około 35, ale już w ciągu pierwszego roku wiele osób odpadło lub zrezygnowało. Koniec końców kierunek na pierwszym stopniu ukończyło około 12 osób, z czego 10 z nich zaczynało ze mną.
Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku, co tydzień plan wygląda tak samo. Wspominam o tym, ponieważ uczelnie mają różne zasady. Na Uniwersytecie Ekonomicznym mamy podział na tydzień A i B, na innych uczelniach plany są ustalane blokowo – wtedy na przykład przez miesiąc chodzicie tylko na dwa-trzy typy zajęć i po miesiącu więcej ich nie macie.
Na studiach z programem tłumaczeniowym język arabski jest drugim językiem. UŚ ma swojej ofercie też program z chińskim, japońskim, niemieckim czy językami Indii. Po wyborze programu nie wybiera się już kolejnego języka 😉 Warto podkreślić, że jest to jedynie program tłumaczeniowy, nie specjalność/specjalizacja i na dyplomie ukończenia studiów nie jest zaznaczone, że uczyliście się tłumaczyć i język arabski był Waszym dodatkowym językiem. Jedyna informacja na ten temat znajduje się w suplemencie do dyplomu, w wykazie przedmiotów. Podsumowując – po ukończeniu tych studiów nie jesteście tytułowanymi tłumaczami, tylko filologami. Na tłumacza trzeba zrobić dodatkowy odpłatny kurs. Ja na przykład o tym nie wiedziałam zapisując się na studia i byłam mocno rozczarowana 😉

Przedmioty związane z językiem angielskim

Praktyczna nauka języka angielskiego – tzw. PNJA. Składa się z przedmiotów takich jak: konwersacja, język pisany, fonetyka praktyczna, gramatyka praktyczna oraz rozumienie tekstu, a na trzecim roku z tekstu akademickiego, tłumaczeń pisemnych, konsekutywnych i symultanicznych w języku angielskim. Tłumaczenia są niestety tylko na ostatnim roku. Wtedy prowadzone są te trzy typy zajęć. Na pisemnych tłumaczycie na piśmie, na konsekutywnych odsłuchujecie nagranie, a później tłumaczycie tekst (na język angielski lub polski), a na symultanicznych siedzi się w specjalnych kabinach i tłumaczy na bieżąco.
PNJA jest największym egzaminem, odbywa się co semestr i trzeba zdać każdy przedmiot albo trzeba poprawiać semestr (co skutkuje przymusowym urlopem dziekańskim, opłatą i powtarzaniem roku). Jest to dosyć trudny egzamin, trzeba się do niego przygotować, ale jest do zdania 😉 Zwykle podzielony jest na 2-3 dni (część ustną i pisemną).
Wstęp do językoznawstwa – bardzo przyjemne zajęcia 😊 uczymy się dlaczego język działa w taki sposób, w jaki działa. Wykładowca opowiada jak powstają zdania w danym języku, jak działa gramatyka, jak formować dane dźwięki.
Gramatyka opisowa języka angielskiego – nauka typowo o tym jak funkcjonuje gramatyka danego języka. Rozkładamy zdania na części pierwsze i opisujemy poszczególne elementy – mówiąc w skrócie. Można nauczyć się bardzo dużo o tym, w jaki sposób działa język, i szczerze przyznam, że były to jedne z moich ulubionych zajęć 😁
Kultura i historia angielskiego obszaru językowego – są to dokładnie cztery odrębne przedmioty, z czego za moich czasów kultura i historia angielskiego obszaru były na pierwszym roku, a amerykańskiego na drugim. W tej chwili cała historia i kultura kończy się (chyba) po pierwszym roku. Jest to nieco przykre, ponieważ te egzaminy były naprawdę duże, trzeba było wchłonąć ogrom informacji, i o ile z kulturą nie było aż takich problemów, o tyle historia angielskiego obszaru językowego siała pogrom wśród studentów (szczególnie ta dotycząca Wielkiej Brytanii). Sama miałam z tego poprawkę chyba w każdym semestrze 😅
Historia literatury angielskiej/amerykańskiej – te przedmioty są trochę jak język polski w liceum. Na początku semestru lub pod koniec każdych zajęć wykładowca zadaje tekst do przeczytania, który jest później omawiany i analizowany.
Historia języka z elementami gramatyki historycznej – tutaj uczymy się historii języka zaczynając już od Wikingów. Dowiecie się jak kształtował się język angielski, jak powstawała gramatyka, a może nawet dostaniecie krótkie starożytne teksty do przetłumaczenia 😉
Dodatkowo w ciągu pierwszych semestrów trzeba zaliczyć Łacinę i filozofię.

Język arabski

Kiedy ja zaczynałam z tym arabskim było różnie. Niestety na moim roku co semestr mieliśmy innego nauczyciela, co znacznie odbiło się na naszej nauce. Patrząc teraz na siatkę studiów widzę, że jedna z moich najlepszych nauczycielek tego języka wciąż wykłada i uczy od podstaw od pierwszego roku. Rok, który zaczynał po mnie zaszedł z arabskim bardzo daleko, także myślę, że to bardzo dobrze świadczy również o nauczycielach. Ale pewnie najbardziej interesuje Was jak wygląda sama nauka 😁
Przed podjęciem decyzji o nauce arabskiego warto trochę o nim poczytać, ponieważ – uwaga – język arabski dzieli się na milion dialektów. Może nie milion, ale dużo. Co oznacza, że w praktyce, jeśli chcemy się dogadać w każdym państwie, nie ma jednego uniwersalnego języka. Istnieje coś takiego jak MSA (Modern Standard Arabic / współczesny język arabski), oparty na klasycznym języku, ale jest on głównie językiem pisanym, rzadko używanym w czasie rozmów. A więc – ucząc się arabskiego, trzeba uczyć się wybranego dialektu. Dialekty często bardzo się różnią i ciężko dogadać się z osobami z odległych od siebie arabskich krajów. O ile dobrze pamiętam, nauczycielka, o której wspominałam uczyła nas dialektu syryjskiego (lub egipskiego, nie dam sobie ręki uciąć).

 

Przedmioty związane z językiem arabskim

 

Lektorat języka arabskiego – na pierwszym i drugim roku jest przedmiot nazywający się lektoratem z języka arabskiego. Na starcie uczycie się pisać i odczytywać literki. Wiele osób uważa, że jest to najtrudniejsza część, ale to nieprawda. Nauka alfabetu jest bardzo prosta i przyjemna 😉 Podczas nauki pisania uczymy się też podstawowego słownictwa, zaczynamy powoli czytać i mówić. Gramatyka również nie jest zbyt skomplikowana. U mnie dopiero po pierwszym roku mieliśmy lektorat z dwiema nauczycielkami, teraz widzę, że godzin jest więcej i zajęcia są prowadzone od początku przez dwie osoby. Obie panie są bardzo wymagające i na zajęcia trzeba być przygotowanym, ale dzięki temu możecie być pewni, że czegoś się nauczycie ☺️ U jednej z pań na początku czytaliśmy bajki i komiksy po arabsku, może wydawać się mało ambitne, ale uwierzcie mi, uwielbialiśmy to 😄
Wiedza o krajach arabskich – przedmiot prowadzony w całości w języku polskim. Tutaj dowiecie się czegoś o kulturze i historii krajów arabskich. Przedmiot pomaga naprawdę wiele zrozumieć i otworzyć się na arabską kulturę. Dodatkowo mogę wspomnieć, że raz w roku na uczelni organizowany jest Dzień Kultury Arabskiej, gdzie możecie przyjść i posłuchać trochę o kulturze, zobaczyć tradycyjne arabskie stroje, przyozdobić ręce henną, a nawet spróbować arabskiego jedzenia. Dzień organizowany jest przez wykładowców oraz studentów tego kierunku.
Językoznawstwo semickie – jak językoznawstwo z angielskiego, ale o językach Bliskiego Wschodu.
Praktyczna nauka języka arabskiego – na trzecim roku wprowadzone zostaje PNJA w wersji arabskiej. Tak jak angielskie PNJA jest zakończone egzaminem, który trzeba zdać w całości. Dzieli się na:
  • Konwersacje,
  • Gramatykę,
  • Pisanie,
  • Tłumaczenie pisemne w języku arabskim.

 

Nie ma już lektoratu, zamiast niego w siatce pojawiają się właśnie te cztery przedmioty 😉

Język wykładowy

Wszystkie przedmioty z języka angielskiego są wykładane po angielsku. Przychodząc na filologię angielską powinniśmy znać już język w stopniu komunikatywnym. Studia nie są kursem angielskiego, więc osobom, które chcą nauczyć się języka odradzałabym ten kierunek. Nie trzeba na początku mówić genialnie i pięknie jak Native Speaker, bo wykładowcy również zdają sobie sprawę z tego, jak wygląda edukacja językowa w szkołach, ale trzeba mówić 😉
Podstawowa wiedza dotycząca gramatyki i języka jest intensywnie rozwijana, a do tego dochodzą przedmioty związane z literaturą, historią i kulturą.
Przez trzy lata studiów miałam tylko jednego Native’a (z konwersacji, pani przyjechała do nas z Ameryki). Pani zrobiła nam psikusa, bo koniec roku okazało się, że bardzo dobrze rozumiała i mówiła po polsku 😅
Jeśli chodzi o język arabski na początku jest on nauczany po polsku, później nauczyciele starają się przestawić Was na język arabski. Nauczyciele są Polakami, ja przez trzy lata studiów miałam zajęcia z jednym Nativem, przez semestr.

Co po studiach?

W wieku 18-19 lat stajemy przed ważnym wyborem, który potencjalnie może ukształtować całe nasze przyszłe życie. Jakie studia wybrać? I czy w ogóle na studia się wybierać? Część osób już wtedy wie, co chce robić w życiu i w którym kierunku pójść, ale zdecydowana większość nie ma zielonego pojęcia. I wiecie co? Ja mam już 26 lat i wciąż nie jestem do końca pewna. Staram się próbować nowych rzeczy, a szczególnie staram się wybierać takie, które sprawiają mi przyjemność. Studia nie są wyborem na całe życie, zawsze możecie zrezygnować albo zapisać się na kolejne.
Moja historia z angielskim zakończyła się licencjatem. Nie żałuję, że nie podjęłam się drugiego stopnia. Idąc na te studia chciałam być tłumaczem, a tłumaczeń było naprawdę mało. Na dyplomie nie ma nawet wzmianki o programie. Jak pisałam wcześniej nauczyciele z arabskiego zmieniali się naprawdę często i czułam, że moja przygoda z tym językiem skończy się zaraz po studiach. Moi dobrzy znajomi odpadali jeden po drugim. Nie zrezygnowałam, chociaż niewiele brakowało po pierwszym roku, żebym rzuciła studia i wyjechała na stałe do Anglii. Po dwóch latach od ukończenia filologii zdecydowałam się na magisterkę z Informatyki i Ekonometrii ze specjalizacją Zarządzanie projektami, o czym może Wam napiszę, jeśli będziecie chcieli.
Czy po filologii są jakieś możliwości? Jest ich multum. Dyplom z filologii uprawnia do zrobienia kursów tłumaczeniowych. Jest możliwość zrobienia dodatkowych kursów pedagogicznych, które uprawniają do nauczania w szkole. O ile dobrze się orientuję, bez uprawnień nauczycielskich, ale z dyplomem z filologii, można uczyć w niektórych szkołach językowych. Można, tak jak ja przez jakiś czas, pracować jako Wsparcie techniczne klienta anglojęzycznego. Możliwości jest naprawdę wiele. Osoby po filologii są też bardzo rozchwytywane, jeśli mają do zaoferowania coś jeszcze – dodatkowy kierunek, magistra z innej dziedziny, kursy. Filologię można naprawdę fajnie połączyć z czymś innym, dlatego jestem sobie wdzięczna za to, że jednak nie olałam tych studiów. Można studiować dwa kierunki równocześnie, ale szczerze Wam powiem, że może to być trudne. Plan często jest wypchany po brzegi i to wypchanie utrzymuje się od początku do końca studiów 😉 Studia filologiczne są studiami wymagającymi.

Filologia angielska nie jest dla Ciebie, jeśli…

– Chcesz nauczyć się angielskiego – wtedy lepiej zapisać się na kurs lub do szkoły językowej,
– Szukasz łatwych i przyjemnych studiów – studia filologiczne, i mówię tu o studiach na Uniwersytecie Śląskim, nie są łatwymi studiami. Trzeba się uczyć, nie ma czegoś takiego jak „pytania z poprzednich lat”, na które wystarczy nauczyć się odpowiedzi, żeby zdać egzamin,
– Nie interesuje Cię historia i kultura krajów anglojęzycznych.
To rzeczy, które jako pierwsze przychodzą mi do głowy, i myślę, że najważniejsze. Żeby studiować filologię, trzeba to lubić.
To wszystko, co mam do powiedzenia w temacie – a chyba trochę się tego uzbierało 😄 Możliwe, że o czymś nie napisałam, więc jeśli macie pytania – pytajcie! Chętnie odpowiem i wyjaśnię, jeśli będę w stanie 😊 Całuję i pozdrawiam!
Przyszła pora na kolejny post z serii Pomysły na ładne nagłówki! W planach miały one się pojawiać częściej, ale niestety sesja i rzeczywistość zawsze weryfikują wszelkie plany. Na szczęście sesja się skończyła, rzeczywistość się trochę uspokoiła i znalazłam czas, żeby przedstawić Wam kolejne kilka pomysłów na ładne nagłówki. Tym razem postawiłam jeszcze bardziej na prostotę i dostępność narzędzi. Nie wszystkie studenciaki posiadają brush peny i ja to totalnie rozumiem. Dlatego tym razem do tworzenia nagłówków użyłam tylko dwóch rzeczy – długopisu i zakreślacza. Te dwie rzeczy znajdują się w piórniku (albo na biurku) każdego studenta. A raczej tak przypuszczam 😉 Każdy nagłówek jest łatwy w wykonaniu, nie potrzebujemy do nich niczego ekstra, a efekty są super! Z pewnością dzięki tym nagłówkom notatki będą bardziej czytelne i przyjemniej będzie się z nich uczyć. Zapraszam do oglądania!

 

Jeśli chcecie być na bieżąco, to zajrzyjcie na Instagram i polubcie Facebooka 😉 Staram się codziennie dodawać coś na InstaStory, czasami daję tam znać co pojawi się w kolejnym poście 🙂

Post tego typu od dawna chodził mi po głowie. Dużo łatwiej pokazać jak tworzyć ładne nagłówki w wideo. Znajdziecie w nim ponad 20 pomysłów na tytuły notatek, które są niesamowicie proste i w większości nie wymagają niczego oprócz długopisa i zakreślacza. Wideo jest przyspieszone, ale jak zobaczycie na zdjęciu poniżej literki nie są super dokładne – chciałam pokazać Wam, że można to zrobić szybko i wciąż będzie ładnie. Jest to część pierwsza z najprostszymi wzorami tytułów 🙂 Zapraszam do oglądania!

 

 

A tutaj możecie zobaczyć efekt w zbliżeniu:

 

Jak widzicie takie nagłówki są bardzo ładne i proste do wykonania. Notatki od razu wyglądają lepiej!

Będzie mi miło, jeśli dacie znać czy taka forma prezentowania Wam odpowiada. Zapraszam Was do subskrypcji kanału, bo z pewnością pojawi się tam więcej 🙂

Jeśli chcecie być na bieżąco, to zajrzyjcie na Instagram i polubcie Facebooka 😉

Nieuchronnie zbliża się 2 października, dzień, w którym wszyscy studenci tłumnie ruszą na zajęcia. Pisałam Wam już o moich studenckich zakupach, teraz przyszła pora na przygotowania do pierwszego dnia studiów. Co takiego robię, żeby dobrze zacząć semestr?

Skrzynka pocztowa i dysk Google

Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam było uporządkowanie mojej studenckiej skrzynki pocztowej. Na mojej uczelni studenci dostają własną skrzynkę z dostępem do Google Apps. Po ostatnim roku na poczcie i na dysku uzbierało mi się mnóstwo materiałów i maili, więc w pierwszej kolejności zajęłam się poukładaniem tego. Niepotrzebne maile usunęłam, inne przeniosłam do podfolderów, pliki na Google Drive przekopiowałam do folderu dla semestrów 1/2 i na koniec utworzyłam osobne foldery dla nowych kursów.

Plan zajęć

W przeciwieństwie do mojej poprzedniej uczelni, gdzie plan zajęć był zagmatwanym PDFem, w którym ciężko było się doszukać co, gdzie i kiedy, tutaj dostaję plan w formie kalendarza do subskrypcji. Pobieram link ze strony uczelni i dodaję go do swojego kalendarza Google/iCal. Taki plan zajęć aktualizuje się (w miarę) na bieżąco, mam go zawsze pod ręką i łatwo jest mi sprawdzić gdzie odbywają się wykłady i ćwiczenia. Oprócz tego kalendarza, od roku korzystam z aplikacji iStudiez Pro, w której nie tylko mogę dodać cały plan zajęć, ale też adresy mailowe wykładowców, zadania (i przypomnienia o nich) i egzaminy. Aplikacja też odpowiednio wcześniej wyświetla mi powiadomienie o zajęciach i numerze sali.

Laptop

Chodząc na uczelnie prawie zawsze zabieram ze sobą laptopa. Aby nie pogubić plików (co często mi się zdarza, jeśli nie uważam) w dokumentach mam foldery dla każdego przedmiotu wraz z podziałem na wykłady, ćwiczenia i książki. W zeszłym semestrze sprawdziło mi się to bardzo dobrze, poza kilkoma wpadkami. W tym roku dodatkowo do robienia notatek chcę korzystać z aplikacji Evernote. Tam również utworzyłam notatniki z podziałem na ćwiczenia i wykłady, trudniej będzie mi coś zgubić, bo aplikacja synchronizuje się na bieżąco i mam nadzieję, że będzie to wygodniejsze, niż pisanie w Wordzie.

Aplikacje pomagające w nauce

Studies

Studies jest bardzo rozbudowaną aplikacją z fiszkami. Jest dla mnie nowością i będę z niej korzystać po raz pierwszy, ale już widzę, że świetnie się zapowiada. Do fiszek można dodać głos, zdjęcia i filmy, wybrać rodzaj fiszki (czy ma to być pytanie, obraz, słówko i wiele, wiele innych), a co więcej, dana fiszka nie musi być dwustronna (pytanie/odpowiedź), może być mocno rozbudowaną odpowiedzią na dane pytanie. Aplikacja ma pomóc w regularnym powtarzaniu materiału i ma też możliwość ustalenia indywidualnego planu nauki, ale są to tylko jej niektóre możliwości. Studies pokazuje nam, które fiszki są do powtórzenia, prowadzi statystyki, na temat tego jak dobrze znacie materiał. Tutaj możecie zobaczyć jak to wygląda na komputerze:

Forest

Forest poznałam dzięki Ani ze studenckiego bloga Blue Kangaroo i wtedy zachwycił mnie przede wszystkim wygląd aplikacji. Aplikacja to pewnego rodzaju timer, w którym ustalacie czas, kiedy nie będziecie korzystać z telefonu. Jeśli odbierzecie połączenie, sprawdzicie fejsa – drzewo, które posadziliście włączając licznik umiera. Ja korzystam z aplikacji, żeby zmotywować się do nauki. Ustawiam czas na 25 minut i staram się przez te 25 minut uczyć. Później robię sobie chwilę przerwy i zaczynam kolejny cykl. Aplikacja jest o tyle fajna, że widzimy ten „las”, który posadziliśmy podczas nauki.

Scannable

Scannable jest aplikacją twórców Evernote służącą do skanowania dokumentów. Korzystam z niej głównie podczas sesji, kiedy rozwiązujemy ze znajomymi zadania na papierze. Dużo łatwiej zrobić zdjęcie telefonem, niż latać za każdym razem do skanera 😉

Bullet Journal dla studentów

Tak jak wspominałam na InstaStories, tworzyłam też studenckie strony w swoim Bullet Journalu. Elektroniczne notatki to jedno, ale komputery lubią się psuć, pliki znikać i się nie zapisywać, więc dobrze jest mieć też papierową wersję tych najważniejszych rzeczy. W moim Bullet Journalu chciałam przede wszystkim zawrzeć trzy rzeczy – stronę z obecnościami, notatkami i stronę z terminami zadań.
U mnie na uczelni mamy podział na tydzień A i B, dlatego poświęciłam dwie strony na rozpisanie planów. Do napisów użyłam cienkopisów Pigma Micron 005, 03 i 08, a zajęcia w tabelkach oznaczyłam zakreślaczami Pilot Frixion.

 

 

Utworzyłam tabelki na dane kontaktowe do wykładowców, wraz z salą i terminami konsultacji, oraz tabelkę, gdzie będę zapisywać hasła dostępu do platform edukacyjnych. Na mojej uczelni każdy kurs ma osobną nazwę, czasami kod i swoje hasło dostępu, a takie rzeczy bardzo często się gubią, dlatego lubię mieć to w jednym miejscu.

 

 

Miejsce na zaznaczenie obecności testowałam już w zeszłym semestrze, w tym chcę również zaznaczać czy mam notatki z danego dnia, czy nie. Bardzo ułatwi mi to sprawę pod koniec semestru, będę dokładnie wiedziała, kiedy mnie nie było, i z którego dnia potrzebuję zdobyć notatki. Do napisów użyłam brush pena Pentel Touch.

 

 

I tak jak wspominałam wcześniej – strona z kalendarzem zadań z podziałem na miesiące. Do jej wykonania użyłam brush pena Pentel Touch, cienkopisów Pigma Micron i stempli z Tigera.

 

 

Na pewno będę musiała dodać jeszcze strony z książkami i terminami wypożyczeń, z rozpiską projektów i zadań, ale będę to robić, gdy już dokładnie dowiem się jakie mamy projekty i zadania do zrobienia. Myślę, że obecny układ jest dla mnie wystarczający, ale okaże się już podczas semestru 🙂

 

Studencki Bullet Journal – Inspiracje

Na koniec mam dla Was jeszcze kilka inspiracji z Youtube’a, jeśli to, co pokazałam jest dla Was niewystarczające 😉

To by było na tyle ze studenckich przygotowań. A Wy jak przygotowujecie się do studiów? Macie jakieś swoje sposoby?